Agent – czarna strona futbolu

Ostatnio bardzo dużo mówi się na temat filmu Georgea Lucasa, dlatego też moje pierwsze skojarzenie padło właśnie na Star Wars i tak zatytułowałem ten artykuł. Dla nas kibiców piłka nożna to świętość, a piłkarze często stają się bożyszczami publiczności. Problem w tym, że za nimi jest ktoś jeszcze… agenci. To właśnie oni pod pretekstem dbania o interes piłkarza „okradają” nasze ukochane kluby z ogromnych pieniędzy.
Jesteście przygotowaniu na brutalną prawdę dotyczącą naszego ukochanego futbolu, w którym nie brakuje przekrętów, oszustw oraz wyzysku? Witajcie w świecie wszechobecnej korupcji prosto z angielskich boisk i stadionów.

Narratorem „Agent. Naga prawda o kulisach futbolu” jest piszący anonimowo autor, który dzięki temu zabiegowi mógł powiedzieć nam o wielu pikantnych kwestiach, na które nie pozwoliłaby sobie osoba podpisująca się swoim imieniem i nazwiskiem.
Jak twierdzi autor, pozyskanie klienta to jedno, a opieka nad niesfornym piłkarzem to drugie. Oczywiście o tej części pracy agenta również bardzo obszernie się wypowiada na łamach książki. Mówiąc dosadnie, to nie ma najlepszego zdania o swoich klientach. Potwierdza on przekonanie o ich niskiej inteligencji, dzięki czemu tak łatwo może nimi manipulować i zdobywać ich przychylność. W książce przytoczone zostały historie o nieodpowiednim zachowaniu i wybrykach piłkarzy, które powinny dać do myślenia ślepo zapatrzonym w swoje bożyszcza fanom. Moim zdaniem najciekawsze, to ukrywanie zawodnika przed zdradzoną żoną, czy też dość prostackie medialne skandale.

„Po dwóch latach budowania mojego przedsiębiorstwa dobrze zrozumiałem, co siedzi w głowach piłkarzy. Lubią wiele rzeczy i za wieloma nie przepadają. W pierwszej kategorii bez dwóch zdań znajdują się pieniądze. To młodzi, wysportowani heteroseksualni mężczyźni, którzy uwielbiają młode, wysportowane (uległe) kobiety. Lubią KFC, Red Bulla i tatuaże, drogie, szybkie samochody i elektroniczne nowinki, głośną muzykę z najlepszego sprzętu, eleganckie ubrania, drogie buty, biżuterię i czapki. Czytają brukowce, ale nienawidzą osób, które w nich publikują”.

W książce przeczytacie także sporo na temat układów agentów z czwartą władzą (mediami), która w pewien sposób napędza ten korupcyjny świat.

„Większym wyzwaniem jest sytuacja, kiedy twój klient chce zmienić klub, lecz nikt go tak naprawdę nie chce. Trzeba się będzie przenieść do świata pobożnych życzeń. Wybierz klub, w którym widziałbyś swego zawodnika, najlepiej zainteresowany piłkarzem grającym na pozycji twojego klienta. I postaraj się, aby uwierzono, że owa drużyna jest nim zainteresowana (…) Jeśli operacja się nie uda, tak naprawdę nic się nie dzieje, to po prostu kolejny wyssany z palca dziennikarski wymysł”.

Głównym celem w życiu agenta jest wielka kasa bez względu na stosunek do ludzi czy okoliczności prowadzące często na pograniczu prawa lub też poza nim. W świecie agentów nie ma miejsca na zasady, moralność czy skrupuły. Tutaj każdy wchodzi w układy, z kim się da, najważniejsze, aby był opłacalny. Jak twierdzi autor „Pieniądze, sława i możliwości robią krzywdę wielu piłkarzom – podobnie jak innym gwiazdom”, pewnie dlatego piłkarscy celebryci „zatrudniają” takich ludzi jak agenci, aby ukryś swoją ułomność i ograniczyć styczność z ogromnymi finansami, a tym samym pozwolić sobie na jawne okradanie.

Przyznam Wam szczerze, że książka „Agent. Naga prawda o kulisach futbolu” mnie nie zawiodła. Zdawałem sobie sprawę, że świat futbolu rządzi się wieloma niepisanymi zasadami, nie wiedziałem, jednak że dzieje się to na aż tak ogromną skalę. Publikacja tylko utwierdziła mnie w bardzo negatywnej opinii na temat futbolowych oszustach przyjmujących łapówki chętniej niż Niemcy uchodźców.
 

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*