On tour: Borussia Dortmund II – SG Wattenscheid 09 22.04.2016

Dortmund, czyli miasto, którego kibicom piłkarskim raczej bliżej przedstawiać nie trzeba. Mowa tutaj oczywiście zarówno o aspektach sportowych, jak i kibicowskich. Z racji tego, że zdobycie biletu na mecz pierwszej drużyny wbrew pozorom nie jest takie łatwe, postanowiłem wybrać się na spotkanie drugiej drużyny (Amateure), która rozgrywa swoje mecze w Regionalliga, odpowiedniku naszej 4, na którym to oczywiście można spotkać ruch kibicowski. Do wyboru tego spotkania skusił mnie zarówno piątkowy termin (19:30), jak i rywal, czyli SG Wattenscheid 09, którego kibice jeżdżą za swoją drużyną.

Droga do Dortmundu przebiegała mi bardzo sprawnie, chociaż miałem spory zapas czasu ze względu na weekend i niemałe zatłoczenie na autostradach. Jakieś 60 km przed dotarciem do celu natrafiłem na korek, w którym stałem prawie przez 2 godziny, ale na całe szczęście rozważyłem taką możliwość podczas planowania wypadu, więc spokojnie na ponad godzinę przed rozpoczęciem spotkania byłem już na stadionie. Rezerwowa drużyna rozgrywa swoje mecze na obiekcie Rote Erde (Czerwona Ziemia) położonym w bezpośrednim sąsiedztwie Signal Iduna Park, czyli największego niemieckiego stadionu, na którym swoje mecze rozgrywa pierwsza drużyna.
Co prawda nie spodziewałem się jakiegoś większego ciśnienia przed tym meczem, ale przed stadionem kręciło się trochę policji zarówno tej w kabarynach, jak i na koniach. Przed rozpoczęciem pojedynku pojawiłem się także w 2 piętrowym Fan-shopie Borussii oraz Borusseum, czyli muzeum klubowym. Żeby zbytnio nie ubijać wiadomości do tego posta, informacje na temat tych dwóch miejsc pojawią się za jakiś czas w innym miejscu.
Wracając do stadionu, to ma on swój niepowtarzalny klimat, bo pamięta jeszcze czasy II wojny światowej, a rozgrywane były tutaj m.in. mecze z udziałem III Rzeszy. Bardzo podobały mi się metalowe barierki, dość charakterystyczne na niemieckich stadionach, które jeszcze nie tak dawno były widywane na naszych rodzimych obiektach, tylko że przez głupotę jakichś ludzi zostały zlikwidowane.

Grupa kibiców Borussii odpowiedzialnych za prowadzenie dopingu pojawiła się tego dnia na swoim sektorze dobre pół godziny przed rozpoczęciem spotkania i od razu zabrali się za przyozdabianie płotów w swoje flagi. Trochę wcześniej pojawili się już pojedynczy kibice gości, których najbardziej fanatyczna grupa zjawiła się na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Na samym początku spotkania kibice BvB zaprezentowali oprawę składającą się z… dmuchanych worków. Chyba jeszcze nigdzie w Polsce nie widziałem takiego elementu prezentacji, ale w dopełnieniu z efektowną folią prezentowało się to naprawdę dobrze.
Flaga Sektion Stadionverbot, która znajdowała się bezpośrednio przez kibicami Borussii w dość wymowny sposób mówiła, dlaczego Ci kibice wspierają swoją drużynę Amatorów. Napis znaczy tyle, co sekcja przeciw zakazom stadionowym, a umiejscowiony tam dopisek informuje o tym, że nigdy nie zostawią przyjaciela. Myślę, że to bardzo dobra alternatywa dla tych, którzy mają zakazy stadionowe oraz młodych kibiców, nie koniecznie mogących pozwolić sobie na zakup niezbyt tanich biletów na spotkanie pierwszej drużyny. Bardzo fajnie prezentowała się także flaga z piwem, bo jak powszechnie wiadomo Dortmund to Beer Stadt, czyli miasto piwa, które powinniście kojarzyć za sprawą lokalnego browaru znanego na całym świecie.
Na duży plus muszę ocenić doping kibiców z Dortmundu, którzy przez dobre 20 minut ciągnęli jedną przyśpiewkę. Przyznam szczerze, że słowo amator byłoby w naszym kraju odbierane jako obrazę czy też pogardę, a w Dortmundzie jest to zupełnie normalne zjawisko i tego się trzymajmy. W tych kibicach było widać fanatyzm i ducha ultra, a doping był naprawdę fanatyczny. Machanie dużymi flagami na kiju przez 90 minut spotkania w polskich realiach należy uważać raczej za abstrakcję, a w Dortmundzie zdawało to egzamin. Bardzo podobało mi się także spontaniczne podnoszenie transparentów oraz szalików, które uważam za fanatyczne okazywanie emocji. Wśród kibiców Borussii dało się dostrzec trans z postacią Alexa z Mechanicznej Pomarańczy, czy też kolesi w koszulkach The Unity, co tylko potwierdzało, że tego dnia na trybunach nie pojawili się przypadkowi goście. Moją uwagę zwróciła także niewielka flaga, a może raczej kawałek materiału z napisem Polizia Merda (z języka włoskiego), którego chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba i nie chodzi tutaj wcale o merdanie ogonem :)
Moją uwagę zwrócili także dortmundzcy bębniarze, a dokładniej mam tutaj na myśli pałeczki, które kojarzę z defilad. W uzupełnieniu z tradycyjnym bębnem dawały one rewelacyjną melodię, dzięki czemu aż chciało się słuchać tego, co śpiewali Ci kibice. Myślę, że mimo faktu, że wielu z Was za językiem niemieckim raczej nie przepada, pod wpływem tego dopingu mogłoby zmienić zdanie. Najbardziej przypadła mi do gustu przyśpiewka śpiewana do melodii „Facet to świnia”, która tak na dobrą sprawę wcale polska nie jest.
Kibice Borussii kręcili także filmik ze swojego dopingu, ale pewnie, zanim pojawi się on w sieci minie trochę czasu, dlatego odsyłam Was do nagranej przez nich kompilacji dopingu podczas spotkań drużyny rezerw. Może coś z tego zainspiruje Was do działania, a już na pewno w jakiś stopniu odda klimat panujący na meczach tej drużyny, który miałem okazję przeżyć.

Teraz może trochę o kibicach gości, czyli SG Wattenscheid. Początek dopingu mieli całkiem dobry, tylko szkoda, że z czasem zaczął znacznie słabnąć. Najgorsza była druga połowa, kiedy to w 60 minucie stracili pierwszą bramkę, a po niespełna 10 minutach kolejną. Ostatecznie jednak podziękowali swoim zawodnikom za grę. Mieli swoje zrywy i upadki, ale bawili się całkiem dobrze, o czym może świadczyć, chociażby prowadzenie dopingu na 2 niezbyt liczne strony oraz „dzicz”, czyli wzajemne przepychanki na sektorze. Dość dziwnym doświadczeniem był także widok bębniarza, który w przerwie między piosenkami popijał sobie bursztynowe piwo :-) Nie wiem, czy to w Niemczech norma, czy to tylko Dortmund za sprawą browaru serwuje takie atrakcje, ale należy uznać to za duży plus, oczywiście, jeśli ktoś potrafi pić z umiarem.
Fani SG Wattenscheid mieli ze sobą kilka flag, a moją największą uwagę przykuła ta w barwach Jamajki odnosząca się do legalizacji zielonego specyfiku. Co prawda do Holandii daleko nie mają, ale z drugiej strony, po co jeździć do sąsiadów, skoro można by mieć „magiczne zioło” na własnym podwórku.
W sektorze gości udało mi się także dostrzec całkiem atrakcyjną panią, która w pewien sposób obala mit brzydkich Niemek. Dodając do tego fakt, że była do wzięcia w zestawie z browarem, to myślę, że interesantów mogłoby być wielu. Nie była to jedyna „atrakcja” tego dnia, ale nie jestem zwolennikiem uganiania się za kobietami po stadionie.

Po pierwszej połowie spotkania było już na tyle ciemno, że na stadionie zostały odpalone jupitery. Dało to naprawdę dobry klimat, tylko nie wiem, czy równie atrakcyjnie było też na boisku, bo przyznam szczerze, że zazwyczaj nie oglądam meczów i podobnie było także podczas tego spotkania :-) Na meczu są przecież o wiele ciekawsze rzeczy niż gra piłkarzy, a jak człowiek nieraz rzuci okiem na boisko podczas wykonywania rzutu wolnego czy rożnego to mu w zupełności wystarczy.

Całemu spotkaniu oczywiście bacznie przyglądali się przedstawiciele Policji. Jak widać na zamieszczonym w galerii obrazku, dwóch z nich uległo już znanej nam wszystkich chorobie cywilizacyjnej. Wydaje mi się, że raczej nie wrzucali fotek z oprawy na Facebooka, bo jakoś ręka drugiego, a już tym bardziej trzeciego wskazuje na coś zupełnie innego :-)

Wycieczka do Dortmundu dobiegła końca i muszę przyznać, że wybór meczu należy uznać za bardzo trafny. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko piro, ale nie jestem wybredny i potrafię się zadowolić tym, co jest. Na pewno cieszy bardzo dobra jakość dopingu oraz obecność kibiców gości. Mam nadzieję, że moje kolejne zagraniczne spotkanie już niebawem.

FOTORELACJA​
Borussia Dortmund II – SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)

Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)1 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)2 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)3 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)4 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)5 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)6 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)7 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)8 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)9 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)10 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)11 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)12 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)13 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)14 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)15 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)16 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)17 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)18 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)19 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)20 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)21 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)22 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)23 Borussia Dortmund II - SG Wattenscheid 09 (22.04.2016)24
 

4 Komentarze on On tour: Borussia Dortmund II – SG Wattenscheid 09 22.04.2016

  1. swietna relacja; co do flagi Sektion Stadionverbot – wlasciwie kazda ekipa w Niemczech ma taka flage i nie oznacza to, ze stoja za nia osoby z zakazami stadionowymi. To znaczy wlasciwie nigdy nie oznacza. Osoby z zakazami na BVB nie moga rowniez pojawiac sie na meczach drugiej druzyny. Flaga to raczej manifest.

  2. Poza tym bilety mecze Bundesligi sa tanie. W przpadku BVB stehplatz kosztuje chyba 15 euro. Bez problemu (poza hitowymi spotkaniami) bilet mozna nabyc pod stadionem w dniu meczu. Kupno karentu na caly sezon to tez niezbyt duzy (jak na niemieckie realia) wydatek. Moj karnet (Borussia Monchengladbach) to 175 euro. Mysle, ze podobnie, moze nawet taniej jest w Dortmundzie

    • Dziwna sprawa, bo ja zawsze mam problem, żeby dostać bilet. Sporo ludzi w Dortmundzie ma karnety, dlatego też pula biletowa nie jest zbyt liczna… może następnym razem się uda. 

  3. Oj rozpisales sie tak dluga relacja a w niej ani jednej liczby. Ani widzow na stadionie, ani ile osob w miejscowym mlynie bylo, ani ile mniejwiecej gosci sie pojawilo, no coz.

    Co o tych ´´mit brzydkich niemkow´´ to widziales jedna dupe w Niemczech wygladajaca (trzeba przyznac) calkiem niezle i od razu ze to mit ? Chyba za malo siedzisz w Niemczech. Wyjatki potwierdza reguly, pozatym chyba dowodu napewno nie sprawdziales a wiec nie wiadomo czy byla ona rzecziwiscie Niemka a moze jakas Ausländerin, bo z twarzy wyglada mi ona na … Polke, widac rysy slowianskie a z krajow slowianskich to Polek i Polakow jest w Niemczech najwiecej. Obcokrajowcow, zwlazszcza na Westfalii maja tam od zajebania (w niektorych miastach nawet powyzej 50% co sie tez na trybunach odbija). Siedze w rajchu od 30 lat i jesli sie jakas niezle dupe trafi to w 80-90% jest ona Ausländerka. Same Niemki sa w jakies 95% do dupy, albo grube albo brzydkie albo jedno i drugie razem wziete. :) Ale zdarzaja sie tez calkiem niezle sztuki. Co prawda ze rzadko ale jednak.

    Flaga sektion stadionverbot to gest dla zakazowicow, ze koledzy sa z nimi mimo ze w tym czasie nie moga byc razem na trybunie. Te flagi wisia takze na meczach I. jednak do konca zle nie napisales myslajac na poczatku ze to o zakazowice co na II. jezdza chodzi. Bo na poczatku, czyli na koncowce lat 90 jak w Niemczech ekipy zaczeli sie pojawiac na meczach rezerw (Amateure czy jak to teraz sie pisze II. ) to rzeczywiscie po to zeby zakazowice dalej mogli gdzies uczestniczyc i wtedy zakazy stadionowe obowiazaly tylko 1. i 2.lige a Amateure grali glownie w 3., 4. i 5.ligach. Po jakims czasie (okolo 2002/2003r) i tym ze sie na meczach II nieraz dzialo to te kluby te zakazy rozrzerzli az do 3. i 4.ligi i teraz z reguly takie zakazy stadionowe sa wydane bundesweit czyli obowiazuja caly kraj w wszystkie 4.najwyzsze ligi oraz wszystkie mecze pod dachem niemieckiego zwiazku pilkarskim DFB, czyli pucharowe, reprezentacji, pilka-nozna kobiet (1.Frauen-Bundesliga) itd. . Dodatkowo czesto klub od ktorych dany zakazowic kibicem jest rozdaje na ten czas calkowity zakaz wstepu na wszelkie tereny klubu czyli stadion I / II / III, boiska juniorow a nawet  …  fan-shop´ach (oficjalny sklep z pamiatek klubowych), nawet te w centrum miasta.

     

    Bardzo fajnie prezentowała się także flaga z piwem, bo jak powszechnie wiadomo Dortmund to Beer Stadt, czyli miasto piwa, które powinniście kojarzyć za sprawą lokalnego browaru znanego na całym świecie.

    Bierstadt jak juz. A tak naprawde to Bierhauptstadt, stolica piw. O jaki lokalny browar ci chodzi? Bo w Dortmundzie maja ich obecnie az 33 roznych (kiedys bylo ich jeszcze wiecej bo az 74 (!!) ) z tego chyba z ponad 10 roznych znanych w calym kraju.

    ps.Obecnie w wielu klubach niemieckich decydowali ze II. sa im zbedne i ich zlikwiduja lub juz ich zlikfidowali. Tak sie to stalo w Leverkusen, Frankfurt (oba kluby), Aue, chyba tez Bochum, i kilka innych gdzie juz druzyne II. nie maja. Liczba tych klubow ciagle rosnie.

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. On tour: Borussia Dortmund II – Wuppertaler SV 10.09.2016 - Sektor Kiboli Sektor Kiboli

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*