Honorowo czy też nie, barwy nadal kroi się

O symbolice i znaczeniu barw klubowych, czy też herbu ukochanej drużyny chyba nikomu nie trzeba tutaj mówić. Podobnie ma się sprawa z „krojeniem” barw, która to gości na naszym lokalnym podwórku kibicowskim już od ładnych kilkunastu lat. W obecnych czasach bardzo często porusza się problem niehonorowego zdobywania suwenirów wroga, dlatego też postanowiłem nieco przyjrzeć się temu problemowi pod kątem flag klubowych i spróbować dojść do jakichś wniosków.

Dawne, a obecne możliwości

W pamiętnych latach 90' zdobywanie koszulek, szali, czy też flag klubowych było nieodłącznym elementem życia kibicowskiego. Sporych rozmiarów dywany z szalików, bluz oraz koszulek, a także wywieszane do góry nogami flagi wiszące na płocie… coś pięknego. To właśnie wtedy barwy bardzo często zmieniały właścicieli, a wszystko to za sprawą dość szerokich możliwości ich zdobycia. Podróże pociągami rejsowymi bez obstawy policji, sprzyjająca infrastruktura stadionów oraz sektorów gości, a także mentalność do wywieszania flag po zewnętrznej stronie płotu miały bardzo duże znaczenie w tworzącej się wówczas historii. Kibice nadal chcieliby, aby ówczesne zasady przyświecały kibicowskiej braci, ale jak sami doskonale wiecie, tamte czasy to już historia, a i wymienione przeze mnie przykłady to już tylko niemożliwe do wdrożenia wspomnienia. Przecież obecnie znaczna większość kibiców na swoje mecze wyjazdowe podróżuje pociągami specjalnymi, czy też konwojami samochodowymi z obstawą białych kasków, którzy to eskortują daną grupę kibiców aż pod sam sektor, co automatycznie uniemożliwia (chociaż mogą występować wyjątki) przeprowadzenie próby zdobycia flag, czy też barw klubowych. Podobnie ma się sprawa z nowoczesnymi stadionami, które są niczym twierdze, a o zabezpieczeniach sektorów gości już nawet nie wspominam. Na nowych obiektach, które budowane są już nie tylko w miastach, gdzie rozgrywane są mecze najwyższej klasy piłkarskiej, wywieszenie flagi po zewnętrznej stronie sektora jest już praktycznie niemożliwe. Bardzo często należy używać taśmy klejącej, czy też vlepek, aby przytwierdzić płótno okalającej sektor plexi. Nie wyobrażam sobie, aby jakiś podmuch wiatru, czy też słabej jakości klej powodował spadanie i tym samym bezczeszczenie flagi, dając tym samym możliwość łatwego zdobycia płótna, jak więc obecnie można zdobyć flagę rywala?.

Kibicowska mentalność

Czasy się zmieniają, zmienia się także kibicowska mentalność oraz możliwości, ale mimo wszystko uważam, że chęć zdobycia flag jest jeszcze większa, niż miało to miejsce dotychczas. Myślę, że najlepiej można to porównać do prób odpalania pirotechniki, którą to jeszcze kilka lat temu można było prezentować „na legalu”, bez maskowania twarzy i przebierania się. Zakazany owoc smakuje przecież najlepiej i chyba każdy z was się ze mną w tym twierdzeniu zgodzi. Inna sprawa, że kiedyś ekipy były bardziej „honorowe”, wiadomo, że były od tego jakieś ustępstwa czy wyjątki, ale mimo wszystko honor był najważniejszą wartością. Obecnie mamy do czynienia z erą internetowych napinaczy, płaczków, czy też bajkopisarzy, którzy to po prostu nie potrafią przyznać się do swojej porażki, a poprzez internetowe farmazony chcą zatuszować swoje organizacyjne niedoskonałości. Myślę, że w obecnych czasach strata flagi boli i to bardzo mocno, bo informacja o takim zdarzeniu rozprzestrzenia się po Internecie z prędkością światła i już po kilku godzinach od zaistniałej sytuacji o klęsce wie cała kibicowska Polska. Ofiary chcą wyjść z opresji obronną ręką, dlatego szukają wszelkiego rodzaju kół ratunkowych, aby tylko wyjść z twarzą, choć tak naprawdę się tylko pogrążają.

Strata to strata

Jak dla mnie strata jest stratą, nawet jeśli doszło do niej w rzekomo „mało honorowych”, czy też „niehonorowych” warunkach. Najpierw należałoby zadać sobie pytanie, dlaczego stwarza się możliwości do przeprowadzania tego typu akcji i czy takie zachowanie nie jest przypadkiem szczytem „frajerstwa”? Bardzo modne ostatnio przetrzymywanie płócien w magazynach klubowych świadczyć może tylko o strachu lub też wygodnictwie kibiców, którzy nie chcą albo boją się zabierać fany do domów lub też innych przeznaczonych do tego miejsc. Uważam, że bardziej „frajerskie” jest zostawianie flag na pastwę jakiegoś pasterza (czyt. stróża), któremu to powierza się odpowiedzialność pilnowania bezgranicznie wartościowych dla nas rzeczy. Dodaje się do tego otoczkę honorowości i tym samym z „czystym sumieniem” można pozostawiać płótna w klubowym magazynie… dla mnie to jakiś żart. Niby chcemy dawnego klimatu, niby chcemy zdobywać czyjeś barwy, tylko jak ma do tego dochodzić, skoro próba dokonania tego jakże trudnego przedsięwzięcia jest praktycznie niemożliwa i z góry spisana na porażkę. Przecież zawsze można zabierać flagi ze sobą i tym samym uniknąć tego typu strat, które ostatecznie przypisywane są „ochroniarzowi”, by móc się oczyścić z niewygodnego uczucia poniesionej porażki.

Farmazoniarze

W tym momencie przypomina mi się akcja kibiców Lecha, którzy to podczas wizyty krakowskiej Wisły dostali się na sektor gości i próbowali zerwać flagę Sharksów, choć ostatecznie musieli zadowolić się „Nieobliczalnymi”. Propaganda na temat rzekomych układów poznańskich kiboli z ochroną krążyła po sieci do czasu, aż znalazł się film, na którym ewidentnie było widać, że to fani Kolejorza zdobyli, w niemożliwy wręcz sposób barwy gości. Akcja, która początkowo uważana była za frajerską, za sprawą uwierzytelniającego zapisu wideo zyskała duże uznanie wśród kibiców z Polski. Jak myślicie, jakie byłyby opinie w kibicowskim światku, jeśli film nie ujrzałby światła dziennego, a wszyscy bazowaliby na rozbieżnych relacjach zainteresowanych stron?
Podobnie ma się sprawa z ogromną stratą Widzewa, który to podczas wielkiego prania najbardziej wartościowego płótna „Robotnicze Towarzystwo Sportowe” stracił je na rzecz rywala zza miedzy. Nie wiem, czy w domniemaniu dzisiejszych farmazoniarzy bardziej „frajerskie” byłoby odpuszczenie zdobywania nietykalnej, bo przecież wypranej flagi, czy też akcja, podczas której rywale zza miedzy bardzo dotkliwie upokorzyli swoich odwiecznych wrogów?

Jednoznaczne stanowisko rozwiązaniem problemu

Myślę, że kibice powinni jasno określić co myślą o dziwacznych i niehonorowych tłumaczeniach poszkodowanych. Przegrywać trzeba umieć, chodź nierzadko strata barw bardzo boli, przez co trudno się do tego przyznać. Usprawiedliwiania się tłumaczeniami o magazynie klubowym, nieodpowiedzialnej osobie przewożącej flagi, czy też „nadzwyczajnych okolicznościach” to tylko tchórzliwa próba zatuszowania bolesnej porażki, którą tym bardziej powinno się wytykać w każdy możliwy sposób, tak aby „błyskotliwa” w usprawiedliwienia grupa zrozumiała, że pomimo goryczy porażki trzeba z honorem i podniesioną głową przyznać się do straty, a nie zasłaniać się coraz to bardziej wymyślnymi historyjkami i bzdurnie wymyślanymi zasadami.

22 Komentarze on Honorowo czy też nie, barwy nadal kroi się

  1. Sprawa jest prosta, jezeli jakas ekipa stracila fany na rzecz drugiej to, powinny sie umowic obie strony na maly "piknik w lesie" i ,albo odzyskac utracone barwy , albo po slabym rozpaleniu ogniska przyznac sie do porazki. iwadomo co stanie sie z wymienionymi barwami na nastepnym meczu tych druzyn. 

  2. Potwierdzone info Górnik dzwonił do Piasta o starcie mówiac że mają ich wszystkie flagi, Piast odmówił. Jak dla mnie koniec tematu i nie można tu pisać o jakimś braku honoru ze strony Górnika, po za tym ta akcja była nie planowana, cieć sam do nich podszedł jak podjechali pod stadion piasta żeby czekać na piastoli wracających z poznania i zapytał sie czy to oni juz z poznania wrócili jak tak to otworzy im magazyn zeby flagi schowac wiec chyba zadna ekipa by skorzystała z takiej nadarzającej sie okazji 

     

    • Ja pierdolę, co za brednie, chyba sam w to nie wierzysz co piszesz, otworzył im magazyn, Ci nic nie "wnieśli" tylko "wyniesli" ale on oczywiście tego nie zauważył hehe. Jeszcze co najlepsze, według relacji żaboli kazał im podjechać pod sekor 13 – ciekawe gdzie to jest, skoro sektory są oznaczone literami a nie cyframi – ciekawe jak trafili ;) Pewnie wyczaili kod tylko dla wtajemniczonych 1-A, 2-B…13-M. Kurwa żenada, zjodzieje i tyle, ale czego mozna spodziewać się po mieście gdzie pełno cyganów i innej patologii.

      • Piast…jesteś jak w opisanym artykule…frajer farmazoniarz i tłumaczy są się z dania dupy…barwy stracone…rękawica rzucona prosto w twarz i propozycje odzyskania honoru na spotkaniu przy czytaniu książki….propozycja odrzucona a więc ? Frajerstwo tchórzostwo i farmazoniarstwo…

  3. Persona Non Grata // 2016-08-31 at 10:59 // Odpowiedz

    To jest To!

     

  4. Śmieszny akapit "Strata to strata".

    Zabierać ze sobą flagi  czyli mieli ze sobą na wyjazd wziąć wszystkie flagI.

    Zabierać flagi do domów – i co to da, że nikt nie skroi wtedy?

    Pomieszczenia do tego przeznaczone – jakie to według Ciebie pomieszczenia?

    • Strata jest stratą i nie ma się tutaj nad tym co rozczulać… 
      Nie mówię, żeby zabierać ze sobą na wyjazd wszystkie fany, ale przechowywanie ich w domu lub też pomieszczeniu nad którym posiada się kontrolę jest jak widać bezpieczniejsze, niż powierzanie płócien jakiemuś “ochroniarzowi” od siedmiu boleści. 

      • A właśnie czemu nie zabierać?  Po to one są żeby wisiały jak by je mieli że sobą to by ich nie stracili 

  5. Szczerze ? strata flag po walce nie jest sama w sobie hańbiąca niż jej kradzież z magazynu czy ogólnie złodziejstwo..jakaś patologia totalna..Ruch okrada pociąg kibiców Legii!! kurwa gdzie honor!! nienawidzę złodziejstwa tylko win&win.

    • Zgadzam się z Tobą…
      Uważam jednak, że flag trzeba umieć pilnować, a traktowanie magazynu klubowego, czy też zatrudnionego w nim ochroniarza jako miejsca z immunitetem to moim zdaniem błędne myślenie.
       

  6. Jak by je mieli że sobą to by ich nie stracili w głupi sposób, 28 flag! ich na wyjazdy po 50 osób jeździ a mają 28 flag (mieli) to jest dopiero kpina 

  7. Rozmowa na poziomie dzieci z gimnazjum :) zakładam, że więcej lat nie macie :)

    • Zawsze możesz wnieść jakiś poziom wypowiedzi, skoro uważasz, że dotychczasowe do takich nie należą.
      Swoją drogą słówko “ziom” nadużywane jest przez przedstawicieli gimnazjum… przypadek? 

  8. Stary kibol Piasta // 2016-09-02 at 14:58 // Odpowiedz

    Jebli to jebli na chuj drążyć temat?!nasz błąd ,więcej z ten sposób nikt tak naszych barw nie zdobędzie  bo uszczelnimy zabezpieczenia.Żabolom się trafiło ale spoko odgryziemy się napewno.A MY SWOJE PIAST GLIWICE PIAST GLIWICE GGGGKKKKKSSSS

    • Artykuł dotyczy ogółu, chociaż został napisany pod wpływem emocji związanych z akcją Górnika.
      Co do drugiej części Twojej wypowiedzi, pozostaje mi tylko życzyć owocnego uregulowania niewyjaśnionych spraw. Z ciekawością będę czekał na rozwój akcji… 

    • Torcida Gliwice // 2016-09-04 at 00:39 // Odpowiedz

      kurczaki kurczaki

       

    • No i to jest zdrowe podejście.  Nie gowniane tłumaczenie się . Jednak flagi mogliście odzyskać…na spotkaniu przy okazji grzybobrania ….nikt nie chciał wybrać się z koszykiem do lasu…

  9. Jak akcja była nie planowana ,to ciekawe ilu ich przyjechało na tę niby ustawkę pod stadion Piasta ,

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. On tour: Lech Poznań - Piast Gliwice 28.08.2016 - Sektor Kiboli Sektor Kiboli

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*