Kibicowska zgoda, czy braci się nie traci?

„Braci się nie traci”, „Przyjaźń na wieki” czy „Zawsze razem” to tylko niektóre hasła często zdobiące flagi, szaliki czy też vlepki wydawane na cześć istnienia zgody kibiców. Postanowiłem nieco bliżej przyjrzeć się zjawisku zawierania kibicowskich przyjaźni i przedstawić Wam moje refleksje z tym związane.

Czym tak naprawdę jest zgoda? Myślę, że historii jej znaczenia oraz prawdziwych płynących z niej wartości należałoby szukać jeszcze w poprzednim tysiącleciu. Wraz z wprowadzeniem podziałów na kibicowskich trybunach zgoda pomiędzy fanami nabrała zupełnie innego znaczenia. Obecnie w większych ekipach o pozytywnych relacjach z kibicami drużyny przeciwnej decyduje ekipa „sportowa”, podobnie jak i o samej trwałości zgody. Oczywiście, nie mam wcale zamiaru negować wyborów tych ludzi, ale tak na dobrą sprawę, czy tylko samymi awanturami żyje kibic? Chuligani dobierają sobie sojuszników na podstawie ich dokonań sportowych oraz ewentualnej możliwości wsparcia na ubitej ziemi czy też stadionie. Należy jednak pamiętać, że zgoda to nie tylko wspólne obijanie czyjejś mordy, ale przede wszystkim masa znajomych i prywatnych kontaktów. To także wspólne imprezy, czy wzajemna pomoc na każdym podłożu życia kibicowskiego i nie rzadko także prywatnego. Myślę, że znaczenia zgody sprzed lat, można szukać jeszcze wśród mniejszych ekip, bo zazwyczaj nie występuje u nich podział przynależnościowy, a co za tym idzie, wszyscy się ze wszystkimi trzymają i udzielają na każdej płaszczyźnie kibicowskiego życia. „Bracie na Tobie polegać mogę”, myślę, że na to wartościowe hasło należałoby patrzeć nie tylko przez pryzmat rywalizacji sportowej, ale także wspomnianych już przeze mnie aspektów kibicowskich. Wsparcie na dalekim wyjeździe, wspólne tworzenie oprawy czy godna gościna podczas odwiedzin zaprzyjaźnionych kibiców to oczywiście tylko niektóre z możliwości na aktywne propagowanie tego hasła, które bardzo często jest odbierane jednoznacznie.

Moim zdaniem w obecnych czasach słowo zgoda lub też przyjaźń powinno być w szczególny sposób pielęgnowane i przyjmowane tylko w przypadku długoletnich pozytywnych relacji kibiców. Wśród ekip sportowych mamy do czynienia także ze zjawiskiem układowiczów, które powinno trwać dość długo, zanim relacja przekształci się w zgodę. Wiadomo przecież, że takiemu zabiegowi nie rzadko towarzyszy tworzenie wspólnych gadżetów z barwami obu ekip, pytanie tylko czy ma to sens, jeśli ta braterska relacja trwa niezbyt długo, a jak się potem okazuje, rozpada się jeszcze szybciej. Każdego dopada kiedyś kryzys, to jest nieuniknione. Jak mówi stare polskie porzekadło – „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”, które zapewne wielu ekipom uświadomiło, czym tak naprawdę była ich nieistniejąca już zgoda. „Bracie na Tobie polegać mogę” to bardzo istotne przesłanie, które ma ogromne znaczenie, jeśli nie jest oczywiście pustym sloganem. Myślę, że tutaj powinny liczyć się dobre intencje i długoletnie dobre relacje, a nie tylko chwilowa potrzeba czy też czyjeś widzimisię.

Jednym z głównych powodów upadania zgód jest „brak perspektywy dalszego wspólnego działania”. Rozumiem, że na trybunach zmieniają się pokolenia, ale czy przyjaciel to ktoś, od kogo możemy czegoś wymagać, patrząc na niego przez pryzmat korzyści? Wykorzystywać to można frajerów i leszczy, którzy są na tyle mało inteligentni, że tego nie dostrzegają, dlaczego więc powstają zgody? Kiedy pomyślę sobie, że jeszcze jakiś rok, czy dwa lata temu flaga przyjaciół mojego klubu wisiała na naszym sektorze, a ja dumnie przy tym trwałem i to kultywowałem, aby obecnie „ktoś” stwierdził, że dalsze relacje nie mają sensu? Dość dziwna sprawa, prawda? 
Myślę, że duże znaczenie w upadaniu zgód ma także nasz kibicowski wyścig szczurów, który narodził się ze wspominanym już podziałem i chęcią brylowania nad resztą w każdym aspekcie kibicowskiego rzemiosła. Zastanawiam się tylko, gdzie wtedy jest honor, który powinien przecież pomóc przetrwać przyjaźni? Niestety, górę bierze chęć dążenia do doskonałości kosztem nie rzadko długoletnich przyjacielskich relacji.
Powodem upadania zgód jest także tzw. „konflikt interesów” liderów grup mocnych wrażeń. Taki obrót sprawy uważam za absurdalny, bo z jakiej to racji ktoś ma mi narzucać, kogo mam lubić, a kogo nie, gdzie wyznacznikiem kultu, a może raczej należałoby powiedzieć trendu, jest korzyść materialna lidera całej grupy? Kibicowski świat, nieco inaczej patrzy na to zjawisko. Fani w innych krajach zawierają relacje poprzez swoje grupy i nie rzadko zdarza się, że przyjaciele grupy ultrasów nie bratają się z hoolsami, a czasami także zbytnio za sobą nie przepadają. Niby wydaje się to dziwne, bo tworzą się w ten sposób podziały, ale czy prawo decyzji należące do chuliganów to także niepewnego rodzaju podział, gdzie prawo głosu mają tylko wybrani? 

Zgoda to inaczej stan pojednania i wzajemnej aprobaty, ale mi znacznie bardziej do obecnego zjawiska pasuje określenie układ oraz trafne hasło „Na układy nie ma rady”. Z podręcznikowego punktu widzenia układ oznacza tyle, co porozumienie, które znacznie bardziej pasuje do chwilowego koalicjanta, który to ma pomóc obić czyjeś mordy, niż słowo zgoda kojarzone z przyjaźnią, tradycją i zasadami.
Nie zgadzacie się ze mną? To ciekawe, jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

 

8 Komentarze on Kibicowska zgoda, czy braci się nie traci?

  1. Cracovia GS // 2016-04-18 at 16:09 // Odpowiedz

    Bardzo dobrze napisane :) pozdrawiam.

  2. Prawda jest taka że obecnie liczy się $ a reszta to bajki dla dzieci. Kalkulatory Kalkulatory Kasa i Kasa takie czasy

  3. Mysle,ze dokladnie to stalo sie wlasnie ze zgoda Pogoni i Legii…

    Stara gwardia odeszla a mlode pokolenie mialo swoje interesy i biznesy…

    Wiekszosc kibicow tych dwoch druzyn wciaz ma do siebie pozytywny stosunek ale malutka grupa decyzyjna sprawila ,iz nie ma to ,przynajmniej oficjalnie zadnego znaczenia …

    • Oficjalna zgoda została zerwana , ale przyjaźnie pozostały. Przez kilka ładnych lat poznałem wielu wspaniałych ludzi ze Szczecina , zerwanie zgody dla mnie zmieniło tyle że nie noszę barw Pogoni na Ł3. Jak jadę do Szczecina to biorę barwy Pogoni a nie Legii , tyle.

  4. Najlepszy przykład dobrego podejścia to Stomil, który nie zostawia Polonii, mimo że ta nic nie znaczy w Bydgoszczy.

  5. Bardzo Dobrze napisane !!!

    GÓRNIK & WISŁOKA

     

    pozdro POGOŃ

  6. Elegancka wypowiedź w dzisiejszych czasach liczy się tylko sałata i tyle ;)

  7. ChorzówGola // 2016-10-30 at 17:09 // Odpowiedz

    Tylko własny interes się liczy jak było ze zgodami Widzewa. Odpulili słabe Głogów, Krosno, Rzeszów i co tam jeszcze Płock. Potem związali się z Ruchem. Braci się nie traci.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*