Kim są żużlowe podprowadzające?

Bez wątpienia dziewczyny, czy może lepiej napisać kobiety, które wymachują pomponami, czy też kręcą parasolkami i tym samym, są odpowiedzialne za pokazanie zawodnikowi jego miejsca na starcie wyścigu, dodają też uroku i seksapilu zawodom żużlowym. Myślę, że niejednemu kibicowi mocniej zabiło serce, a krew zaczęła znacznie szybciej krążyć na widok dam prezentujących swoje kobiece atuty na torze. Złośliwi twierdzą, że to „zwykłe lafiryndy” wynajęte z agencji modelingowej, inni, że prawdziwe pasjonatki speedwaya. Kim tak naprawdę są żużlowe podprowadzające, które bez wątpienia dodają kolorytu rozgrywkom polskiej ligi żużlowej?

Swojej wypowiedzi zgodziło mi się udzielić 10 pań, które obecnie lub też kiedyś piastowały zaszczytne miano klubowej podprowadzającej. Zadałem dziewczynom po 5 pytań ściśle związanych z wykonywanym przez nie zajęciem tak, aby w pewien sposób rozwiać wszelkie wątpliwości i wybrałem te, które wydały mi się najbardziej interesujące. Jesteście ciekawi, co odpowiedziały?
zuzlowe_podprowadzajace_01

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze speedwayem i jak długo pasjonujesz się czarnym sportem? Od kiedy jesteś podprowadzającą i jak zaczęła się Twoja historia z tym związana?


Ania (Gdańsk): Na speedway zabrali mnie znajomi. Początkowo nie chciałam iść, zastanawiałam się, co może być ciekawego w okrężnej jeździe. Jak tylko weszłam z siostrą na stadion, poczułam atmosferę żużlową i zobaczyłam wszystkich kibiców, to spodobało mi się od pierwszego wejrzenia! Od tamtej pory nie opuszczamy z siostrą żadnego meczu u siebie i jeździmy jak to tylko możliwe na wszystkie wyjazdy. Mój pierwszy mecz zaliczyłam 17 lipca 2011 roku, wygraliśmy wtedy jednym punktem z GKM-em Grudziądz! Wspaniały, emocjonujący mecz. Teraz to ja namawiam znajomych, żeby wybrali się na mecz i zawsze opowiadam im moją historię. Tak bardzo pokochałam żużel, że marzyłam o tym, aby być jak najbliżej tego sportu. Ja i moja siostra jeździłyśmy na wszystkie wyjazdy, byłyśmy na wielu meczach, przez co rzucałyśmy się bardzo w oczy, zwłaszcza że wszędzie chodziłyśmy we dwie. Często fotografowie robili nam zdjęcia na trybunach i publikowali na portalach internetowych. Dodatkowo udzielałyśmy się w stowarzyszeniu kibiców, a także brałyśmy udział w różnych akcjach klubowych. Przeprowadzony casting był formalnością i dopuścił nas pod taśmę. Oczywiście wszystko wyszło całkiem spontanicznie. Ludzie sugerowali nam udział w castingu, kibice komentowali nasze zdjęcia z trybun, że widzieliby nas pod taśmą. Spróbowałyśmy swoich sił i się udało :-)

Karolina (Gorzów): Żużlem interesuję się już dobrych kilka lat, z czego właśnie zaczyna się mój trzeci sezon jako podprowadzająca w Stali Gorzów. Na żużel pierwszy raz zabrał mnie tata 5-6 lat temu. Akurat były to derby i wciągnęła mnie ta niesamowita atmosfera panująca na stadionie. Moja znajoma była podprowadzającą i bardzo lubiłam ją obserwować podczas wizyt na stadionie. Interesuję się tańcem, więc układy, które dziewczyny wykonywały były dla mnie dodatkową atrakcją i z czasem zamarzyłam, aby się tam znaleźć.

Magda (Gniezno): Moja przygoda z tym sportem zaczęła, się w zasadzie od małego, kiedy tata zabierał mnie na stadion, już wtedy mi się podobało i w miarę możliwości chodziłam z nim oglądać żużlowe zawody. Współpraca z klubem zaczęła się stosunkowo niedawno, bodajże 4 lata temu. Doping trybun jest ekstra, a już tym bardziej na wyjazdach. Postanowiłam, że chce robić coś więcej dla mojego klubu i tak się zaczęło. Zawsze podziwiałam dziewczyny, które były podprowadzającymi, chciałam przeżyć to samo, ale zawsze coś stawało mi na drodze, to brak pewności siebie, to brak odwagi, by wyjść na tor. Podprowadzającą stałam się zupełnie z przypadku, całkiem spontanicznie, teraz nie ma z tym kłopotu i podoba mi się to, co robie :-)

Natalia (Rzeszów): Moja przygoda z żużlem zaczęła się kilka lat temu, kiedy pomagałam przy rozprowadzaniu gadżetów, ale traktowałam to tylko i wyłącznie jako prace. Kiedy zobaczyłam, że organizowany jest casting na podprowadzającą, postanowiłam się zgłosić i zabrałam ze sobą przyjaciółkę.

Klaudia (Grudziądz): Jestem kibicką raczej od zawsze. Moja przygoda ze speedwayem sięga tak naprawdę lat dzieciństwa. Od dziecka byłam zafascynowana dziewczynami z pomponami, które podprowadzały zawodników. Zobaczyłam w ogłoszeniu na Facebooku, że jest casting na podprowadzające i bez wahania postanowiłam spróbować.

Marta (Leszno): Jak zaczęła się moja przygoda ze speedwayem? Cóż, generalnie tego rodzaju sporty były od zawsze bliskie mojemu sercu. Mój brat jest zawodowym motocyklistą, a ja od najmłodszych lat byłam jego najwierniejszym kibicem, towarzyszyłam mu podczas zawodów, a stres i adrenalina wyścigowa udzielały mi się już za młodu. Kiedy dorosłam i zaczęła się moja przygoda z fotomodelingiem (miałam wówczas ok. 19 lat) dostałam propozycje wzięcia udziału w sesji zdjęciowej do kalendarza, którego dystrybucja odbywała się pod hasłem Kalendarz Miss Speedway. Zdjęcia robiliśmy w Lesznie na stadionie, w kevlarach zawodników i oczywiście przy maszynach.

Patrycja (Ostrów Wlkp.): W 2003 roku byłam w zastępstwie jako podprowadzająca ŻKS Ostrovia. To było moje pierwsze spotkanie z żużlem, którym wcześniej się nie interesowałam. Od tego zastępstwa zaczęłam jeździć ze znajomymi do Ostrowa na żużel już jako kibic.

Kamila (Bydgoszcz): Moja przygoda ze Speedway’em zaczęła się trzy lata temu. Początkowo przychodziłam obserwować, jak moja siostra radzi sobie na torze. Zawsze byłam ciekawa, co siostra i jej koleżanki tam robią. Później poznałam całe zawody… Zazdrościłam im, że właśnie one mogą być tam, tam na dole obok zawodników. Kiedy z ich składu zrezygnowała jedna dziewczyna, ja byłam rezerwową. Szybko wdrożyłam się w wyjątkowy klimat zawodów, hałas, który od tych trzech lat nigdy mi nie przeszkadzał, zapach, no i najlepsze… adrenalina. We krwi mam ryzyko, szybką jazdę, a w przyszłości sama planuje wsiąść na motocykl.

Paulina (Rzeszów): Moja przygoda ze speedwayem zaczęła się w dzieciństwie, ponieważ to mój brat zabierał mnie zawsze na żużel. Z roku na rok zainteresowanie „czarnym sportem” przerodziło się w pasję i w coś, bez czego teraz nie mogę żyć. Przychodząc na żużel, jako zwykły kibic, zawsze oglądałam ciekawą rywalizację dwóch drużyn z trybun, bo taką wtedy tylko miałam możliwość, a teraz sama jestem podprowadzającą Stali Rzeszów od roku i mam możliwość oglądać mecz z całkiem innej perspektywy.

zuzlowe_podprowadzajace_02

Na jakiej zasadzie prowadzony jest casting podprowadzających? W Polsce nierzadko zdarza się, że dziewczyny zmieniają się co sezon, z czego to wynika?


Kasia (Gdańsk): Casting na podprowadzające ma kilka etapów. Najpierw wysyła się swoje zdjęcia na maila rekrutacyjnego, później jest głosowanie przez kibiców, a na koniec spotkanie w sali tanecznej z trenerem i na podstawie umiejętności tanecznych oraz całokształtu wybierają szczęśliwą piątkę dziewczyn. Co roku te zasady czy etapy ulegają małej zmianie. Dziewczyny nie zmieniają się co roku, ewentualnie wymieniają, ponieważ uważam, że klub ma do nas zaufanie, bo wiemy, co mamy robić.

Karolina (Gorzów): Jeżeli chodzi o castingi, to bardzo dużo zależy od konkretnego klubu. W trakcie mojego sprawdzana była umiejętność poruszania się czy wiedza na temat żużla. Miałyśmy też wykonywane zdjęcia. Wszystko było przeprowadzone bardzo profesjonalnie i miało na celu sprawdzenie, czy nadajemy się do tej funkcji. Mój klub nie zmienia podprowadzających, a jedynie „dobiera” do obecnych. Dziewczyny same rezygnują i odchodzą od tego ze względu na studia, pracę, czy też brak czasu.

Marta (Leszno): Przyznam szczerze, że moje związanie się z pracą w charakterze podprowadzającej miało dość spontaniczny charakter. Dostałam na Facebooku zaproszenie do wzięcia udziału w castingu na nowe podprowadzające od dziewczyny, która zajmowała się jego organizacją. Pierwszym etapem była selekcja na podstawie nadesłanych zdjęć, a następnie wybrane dziewczyny (ok. 10) zostały zaproszone na casting stacjonarny, podczas którego z finałowej 10 zostały wybrane 4 nowe dziewczyny, w tym właśnie moja osoba. Casting stacjonarny odbywał się podczas wielkiego bankietu, na którym obecni byli zarówno zawodnicy, jak i wszelkie pozostałe osoby związane z klubem Unia Leszno. Po przedstawieniu się oraz krótkiej prezentacji zgromadzone osoby miały możliwość oddania głosu na swoje 4 faworytki, które ich zdaniem powinny znaleźć się w gronie nowych podprowadzających, przez co wybory miały charakter iście demokratyczny :-)

Patrycja (Ostrów Wlkp.): W 2015 roku zgłosiłam się na casting na podprowadzającą ŻKS Ostrovia, gdzie potrzebowali 3 nowe dziewczyny. Przeszłam pierwszy etap, gdzie trzeba było wysłać swoje zdjęcia i krótko o sobie opowiedzieć. Zostałam zaproszona na casting do siedziby klubu, gdzie przyjechało 15 dziewczyn. Miałyśmy się nauczyć krótkiego układu i go zatańczyć przed jury oraz odpowiedzieć na zadawane pytania.

Natalia (Rzeszów): Casting polegał na wybraniu kilku dziewczyn ze zdjęć i zaproszeniu ich na rozmowę. Przez cały sezon bardzo się ze sobą zgrałyśmy i mamy świetny kontakt. Tworzymy zgraną ekipę i może to jest powód, dla którego dziewczyny nie są zmieniane.

zuzlowe_podprowadzajace_03

Speedway to dla wielu ludzi tylko czterech jeżdżących na motorkach w kółko facetów, potrafisz w jakiś sposób wytłumaczyć fenomen tego sportu? Szczególnie wśród płci pięknej cieszy się on bardzo dużym zainteresowaniem i przyciąga na stadiony rzesze fanek. Czy kobiety nie doszukują się czasem w żużlowcach swoich rycerzy na białych rumakach?


Ania (Gdańsk): Są trzy rzeczy, które przekonują do tego sportu: zapach paliwa, adrenalina i dynamika sportu. Nie da się tego opisać. Trzeba przyjść i przekonać się na własnej skórze.

Kasia (Gdańsk): Bardzo często spotykam się z taką opinią „Ale przecież oni jeżdżą w kółko, co w tym ciekawego?”. Mówi tak wielu ludzi, którzy nie poczuli mocy tego sportu na własnej skórze, tylko wypowiadają się tak na podstawie meczu oglądanego w telewizji. Zawsze na taką opinię odpowiadam: „Moc, rywalizacja, adrenalina, szybkość, zapach spalonego metanolu i szalejący tłum kibiców na trybunach, to jest coś najpiękniejszego na świecie! Przyjdź i zobacz, a sam zakochasz się w tym sporcie!” Być może, że ścigający się żużlowcy w kevlarach na swoich „koniach” mogą zawrócić w głowie! Mnie osobiście przyciągnęły emocje, które wymieniałam wyżej i zawsze tak będzie.

Magda (Gniezno): Jedni twierdzą, że speedway jest bez sensu, bo „to tylko 4 jeżdżących w kółko facetów na motorkach”. Inni uważają, że to piłka jest bez sensu, bo kilku spoconych facetów lata za nadmuchanym balonem. Tak naprawdę, każdy sport ma jakąś idee. W żużlu są ogromne emocje i przeogromne pokłady adrenaliny. Chłopacy poświęcają się na maksa przy każdym pojawieniu się na torze i walczą o każdy punkt. Można powiedzieć, że żyją na krawędzi, bo chodzi przecież o ich zdrowie i przede wszystkim o życie. Mimo wszystko robią to, co kochają i to, co kochamy my kibice. Czy widze w nich rycerzy na białym rumaku? Nie, wydaje mi się, że wyrosłam już z tego, wiadomo, że każda nastolatka „słabnie” na widok sportowca, aktora piosenkarza itp., ale to mija i teraz fascynacja pozostaje tylko pod kątem zawodnika, który się ściga, dając z siebie wszystko.

Klaudia (Grudziądz): Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób… Myślę, że żużel tak jak każdy sport posiada coś w sobie, co przyciąga rzesze fanów Przede wszystkim jest bardzo ekscytujący, wywołujący emocje, możliwe, że jest to spowodowany tym iż jest bardzo niebezpieczny. Mnie przede wszystkim przyciąga na stadion adrenalina, która towarzyszy podczas meczu.

Marta (Leszno): Speedway, jak każdy inny sport, ma oczywiście rzeszę swoich fanów. Moim zdaniem tym, co przyciąga kibiców najbardziej, to przede wszystkim niesamowite wrażenia odczuwane podczas emocjonujących wyścigów, jak i adrenalina, którą chyba każdy od czasu do czasu lubi poczuć. Jeśli chodzi o zamiłowanie do tego sportu wśród płci pięknej, to nie mam pewności, czy kobiety widzą w żużlowcach rycerzy na białych rumakach, jednakże z całą pewnością widzą w zawodnikach odważnych mężczyzn z pasją czy charakterem i być może to stanowi wyjaśnienie zjawiska popularności tego sportu wśród pań.

Kamila (Bydgoszcz): Fenomen tego sportu? ADRENALINA, za tobą jeżdżą inni zawodnicy, a ty musisz ich wyprzedzić i uważając przy tym na siebie. Może pozory mówią co innego, ale to niebezpieczny sport. Siadając na trybuny, nie wyobrażałam sobie tam swojego rycerza, a siebie! Być może inne dziewczyny również pociąga szybkość, adrenalina i ryzyko.

Paulina (Rzeszów): Uwielbiam adrenalinę, emocje, napięcie i przede wszystkim atmosferę na trybunach, to właśnie jest żużel!

Oprócz bycia podprowadzającą jeszcze w jakiś sposób wykorzystujesz swoje walory? Jesteś modelką, hostessą lub fotomodelką? Wiążesz z tym swoją przyszłość, czy traktujesz to raczej jako formę dobrej zabawy?


Ania (Gdańsk): Podprowadzanie na żużlu to dla mnie wyjątkowy zaszczyt z racji tego, że kocham ten sport. W związku z tym, że jestem odważna, dostaję czasem propozycję innych występów. Kilka razy wcieliłyśmy się z siostrą w rolę „ring girls” na gali kick boxingu, MMA i K1. Nie interesuję się natomiast fotomodelingiem, nie jestem też modelką. Poza żużlem interesuję się psychologią, bankowością i tańcem.

Karolina (Gorzów): Oprócz bycia podprowadzającą pracuję czasem jako hostessa, zdarza mi się też pozować. Traktuję to głównie jako zabawę, bo na modelkę jestem za gruba, chociaż gdyby kiedyś coś z tego wyszło nie byłabym załamana ;-)

Klaudia (Grudziądz): Nigdy nie patrzyłam na to, jak na formę zarobkową, bardziej traktuję to jako hobby. Nie rzadko dostaję różne propozycje związane z modelingiem jednakże raczej nie jest to coś, co byłoby moim priorytetem. Czasem pracuję jako hostessa, wszelkie rodzaje takiej pracy traktuję raczej jako zabawę i wspaniałe spędzanie czasu. Tego rodzaju imprezy pozwalają na zawieranie wspaniałych znajomości, a ja jestem tego doskonałym przykładem. Na próbach przygotowujących podprowadzające do sezonu poznałam Kingę, która okazała się wspaniałą osobą. Myślę, że przyjaźń, jaka została zawarta między nami, będzie rozkwitała przez długie lata.

Marta (Leszno): Odpowiadając na Twoje pytania dotyczące bezpośrednio mojej osoby, to przyznam, że rzeczywiście oprócz rozpoczęcia pracy w charakterze podprowadzającej, działam także w branży modelingowej, główie w charakterze fotomodelki. Nie mniej, są to dla mnie zajęcia wyłącznie hobbistyczne, dodatkowe, bowiem swoją przyszłość wiąże z zupełnie inną branżą. Kończę w tym roku studia prawnicze na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i docelowo planuję zostać Panią Adwokat. Moje plany przyszłościowe nie kolidują na ten czas w żaden sposób z moimi obecnymi pasjami czy zajęciami, dlatego też jestem tu, gdzie jestem :-)

Kamila (Bydgoszcz): Oczywiście, mam poza tym swoje życie. Kręci mnie moda, zaczęłam nawet prowadzić swoją stronę internetową, blog o temacie modowym, ale czas niestety mnie od tego odrywa. Zawodowo nie zajmuje się fotomodelingiem, ja chcę być stylistką :)

zuzlowe_podprowadzajace_08

Sportem numer 1 w Polsce jest oczywiście piłka nożna. Interesuje Cię ta dyscyplina sportu, a może uważasz, że żużel jest atrakcyjniejszy? Jeśli tak, to wytłumacz dlaczego?


Ania (Gdańsk): Piłkę nożną bardzo lubię, kibicuję Lechii i staram się wspierać drużynę na trybunach. Natomiast dla żużla poświęcam się (z przyjemnością), bo jest to według mnie najlepszy sport, jaki istnieje przede wszystkim ze względu na dynamikę akcji. Nie ma czasu nawet na skupienie się (oprócz 2 minut przed startem zawodników). To lubię w tym sporcie najbardziej. Po części odzwierciedla to moją szaloną i roztrzepaną naturę :-). Piłka nożna jest bardziej statyczna i stonowana, przynajmniej dla mnie.

Karolina (Gorzów): Interesowałam się piłką nożną, a potem odkryłam żużel. Zdarza mi się jeszcze obejrzeć mecz piłki, ale czarny sport wydaje się o wiele ciekawszy. Przede wszystkim jego formuła jest lepsza. Oglądasz 4 biegi w pełnym skupieniu, a nie jak w piłce przez całe 45 minut. Po drugie w żużlu zawsze zdobywa się jakieś punkty. Oczywiście mówię to wszystko pół żartem, pół serio, bo nie jestem w stanie przekonać fana futbolu do żużla. To trzeba po prostu przeżyć na meczu. Ja z każdym sezonem zaczynam się interesować tym bardziej i, bardziej i chyba szybko mi nie przejdzie.

Magda (Gniezno): Lubię oglądać speedway, jak i piłkę nożną, aczkolwiek moje serce już od dawna należy do żużlowych trybun i tak już zostanie, chociaż patrząc w przyszłość i na to, co dzieje się z tym pięknym, emocjonującym sportem nie wiadomo jak potoczą się jego dalsze losy.

Natalia (Rzeszów): Niestety ani piłka nożna, ani żużel nie interesują mnie tak jak MMA, dlatego ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie.

Paulina (Rzeszów): Jeśli chodzi o piłkę nożną, nie jestem aż taką fanką tej dyscypliny sportu. Dla mnie żużel jest zdecydowanie atrakcyjniejszy, ponieważ jest to ogromne wydarzenie na żywo. Każdy bieg jest interesujący i nie wiadomo jak sytuacja rozegra się do samego końca. Emocje towarzyszą podczas każdego biegu, bo szansa na zwycięstwo jest praktycznie zawsze.

Jak sami widzicie, dziewczyny całkowicie się od siebie różnią, ale jak zgodnie twierdzą, łączy je ta sama pasja, ponieważ robią to, co lubią. Dla mnie są one nieodłącznym elementem zawodów żużlowych, bo co więcej, oprócz ogromnych napływów adrenaliny i pięknych kobiet potrzeba prawdziwemu facetowi?
Jestem ciekaw, jakie jest Wasze zdanie na temat żużlowych podprowadzających?

2 Komentarze on Kim są żużlowe podprowadzające?

  1. kibic_rzeszowa // 2016-05-17 at 22:34 // Odpowiedz

    coś jakaś ściema, bo na pewno żadna podprowadzająca z Rzeszowa nie ma na imię Sandra…

    • Wkradł się jakiś błąd, który został poprawiony, chodziło oczywiście o Paulinę.
      Teraz już z czystym sumieniem można udostępniać artykuł dalej.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*