Odzież patriotyczna, kibicowska, uliczna – sprzedaż masowa i detaliczna

Doskonale pamiętam czasy, kiedy to na polskich trybunach zaczynała pojawiać się markowa odzież stricte kibicowska, która mimo tego, iż była łatwo dostępna, nie była noszona przez byle kogo. Z jednej strony do myślenia dawała cena, z drugiej, ważniejszej – respekt i chyba także strach. W ówczesnych czasach prym wiodły marki typu Hooligan, Mentalita Ultras, Troublemaker czy stary PitBull, których posiadanie, a może raczej prezentowanie było równoznaczne z tym, że danemu delikwentowi nie jest obcy ruch kibicowski, a także towarzyszące mu „zagadnienia” około stadionowe. Piękne to były czasy, bo tak jak wspominałem, byle szczurek, leszcz, czy jakiś tam małoletni internetowy napinacz nie odważył się paradować w takich ciuchach po ulicy, dzielnicy, mieście, czy stadionie. Kiedyś, trzeba było najpierw być kibicem, by móc chociaż myśleć o kupnie odzieży kibicowskiej. Niestety obecnie wystarczy mieć tylko zasobny portfel, który pozwala na bardzo wiele, moim zdaniem za wiele. Przerażająca jest obecna sytuacja, gdzie odzież kibicowska jakże często jest noszona przez ludzi, którzy o naszej kulturze nie mają bladego pojęcia, ale poprzez swoją wszechstronną agitację, chcą się z nią perfidnie identyfikować.

Dokładnie nie pamiętam, kiedy w Polsce zrodziła się moda na przesadne lansowanie ubraniami. Z tego, co jednak kojarzę, to cały ten zabieg zawdzięczamy chyba kulturze hip-hop, która to jako pierwsza wykorzystała portfele małolatów, a raczej ich rodziców i wprowadziła na rynek ciuchy o nie rzadko kosmicznych cenach, które jednak dobrze się przyjęły. Bystrzejsi producenci wyczuli w tym procederze istną żyłę złota, a zjawisko to bardzo szybko przesiąknęło także do ludzi, chcących się dorobić na ruchu kibicowskim.
Nie neguję faktu powstawania firm z odzieżą skierowaną dla kibiców, bo to także część naszej kultury i historii, ale znaczna większość ma w dupie wartości i zasady, bo dla nich liczy się niestety ilość pomnażanych pieniędzy. Chyba sami zauważyliście, że jak grzyby po deszczu pojawiały się kolejne sklepy oraz marki, które same do końca nie wiedzą, czy produkują odzież dla kibiców, patriotów, czy też tzw. odzież uliczną. Najważniejsze, że przynosi to zyski, a reszta to już mało istotny szczegół.

Odzież kibicowska, uliczna, czy też patriotyczna to idealna droga do zarabiania pieniędzy. Szkoda tylko, że bardzo często producenci wycierają sobie mordę kiepskimi projektami tylko po to, by spieniężyć taniej wyprodukowany chłam. Przerażające jest to, że dystrybutorzy odzieży to jakże często ludzie, którzy nierzadko znają kibicowski świat jeszcze z dawnych lat. Ubolewam, że kasa przesłoniła im pewne wartości, w które kiedyś sami wierzyli, czy nawet wpajali innym. Jak widać, czas nie tylko leczy rany, ale także zaciera pamięć, przez co uważam, że w tym temacie zbyt szybko nic się nie zmieni. Mam tylko cichą nadzieję, że ta dziwna moda kiedyś w końcu przeminie i sztuczne nakręcanie się oraz swoisty Modern Ultras zniknie z naszego środowiska.

Ludzie odwiedzający stadiony często zapominają, że koszulka Bad Boy’a, Pitbulla czy innego Agressiva nie jest podstawową wartością świadczącą o jego poziomie kibicowskiego wtajemniczenia. To nie wygląd zewnętrzny, czy zakładana odzież, a sposób bycia, charakter i przede wszystkim obecność na stadionie może o czymś świadczyć. Niby jest to logiczne, ale niestety nie dla wszystkich…

Moda na bycie patriotą to tak naprawdę moda na odzież patriotyczną. Ogromnie cieszy mnie obecność ludzi z symbolami narodowymi. Bardzo ładnie wygląda to na wszelkiego rodzaju marszach, czy chociażby w zwykły, szary dzień na ulicy. Pamiętajmy jednak, że patriotyzm w głównej mierze, nie polega na afiszowaniu się elementami narodowymi, a pewnego rodzaju postawie, postępowaniu czy też wyznawaniu wartości i ideologi, których jakże często brakuje tym, którzy mają go tylko na koszulkach.

Strony kibicowskie na Facebooku to witryny prowadzone w dużej mierze przez młode pokolenie, które nawet nie kryje się z tym, że robi to tylko dla zysku. Ilość witryn zaśmiecających się reklamami oraz konkursami rośnie wraz ze wzrostem osób, które je zaczynają śledzić. Modne ostatnio „kopiuj i wklej”, tak żeby się nie narobić, a zarobić. To właśnie tak funkcjonuje ten finansowy schemat, który zabija wartościowe strony znikające w otchłani niechcianego spamu ogłupiając tym samym wielu nieświadomych ludzi.

Podobnie ma się sprawa z projektami, które bardzo często wykonywane są praktycznie za bezcen, no bo to „producent” rozdaje karty, a następnie przycina na tym kilkadziesiąt razy, nie widząc w tym nic złego. Bardzo często to także starzy wyjadacze żerują na naiwności młodego narybku, który robi coś z dobrego serca, w imię wartości, by potem dowiedzieć się, jak to poważany przez niego kolega po szalu dorabia się jego kosztem. Twierdzimy jednogłośnie, że piłkarze grają dla pieniędzy, wymagamy od nich poświęcenia i jakże często zarzucamy im obojętność wobec naszego klubu. Jak więc inaczej nazwać takie perfidne postępowanie kibiców, czy to nie jest jeszcze gorsze?

Myślę, że głównym problemem nie są jednak pseudoproducenci, czy też twórcy kryptomarek odzieżowych, ale ludzie naiwnie kupujący i mam tu głównie na myśli spore grono małolatów, które chce się w jakiś sposób przypodobać, tylko nie do końca wie jak. Ilekroć spotykałem się z jakże pięknym hasłem „Our Tribun, Our rules”, które daje mi wiele do myślenia. To my tworzymy ten nasz kibicowski świat, to my decydujemy o jego dalszych losach, to wreszcie my powinniśmy coś z tym zrobić…

4 Komentarze on Odzież patriotyczna, kibicowska, uliczna – sprzedaż masowa i detaliczna

  1. Mentalita Ultras – ciuchy tej marki to chyba w zyciu nie widzialem zeby ktos je ubrane mial. Przynajmniej u nas na Gornym Slasku raczej nikt w niej nie paradowal. Natomiast jesli chodzi o firmy typowo kibolskie to zdecydowanie Everlasty byly bardzo popularne, sa zreszta do dzis.

    • Ja tam widywałem ludzi w tych ciuszkach. Everlast i Lonsdale były popularne, ale z czasem, gdy pojawiły się na straganach targowisk nieco straciły swój blask…

  2. Everlast i Lonsdale były popularne, ale z czasem, gdy pojawiły się na straganach targowisk nieco straciły swój blask.

    Cos w tym jest. Ale to dotyczylo wiecej firm jak np hooligan streetwear, stary Pit Bull z dopiskiem Germany lub West Coast. Co prawda ciuchy te z targowisk to najczesciej byli podrobki, co zreszta widac bylo (slaba jakosc, lipowy druk juz nie mowiac o bledy w napisach typu Holligan :-) czy tez Everest zamiast Everlast). Inna sprawa ze juz po krotkim czasie na ulicy doslownie niemal kazda osoba smigala z takimi ciuchami, od zgreda az po 9 latkow i dziewczyn przez co automatycznie te marki spadli na psy. Zreszta nie tylko u nas to tak wygladalo, bo “koledzy” z ekipy zza brynicy rowniez to zauwazyli:
    http://zaglebie.sosnowiec.pl/forum/viewtopic.php?f=4&t=2028

    Mimo wszystko z sentymentem patrze na te w.w.marki i nawet niektore bluzy z tamtych lat mam nawet do dzis. Juz nie mowiac o tym ze dzisiejsze Everlasty i Pit Bulle zupelnie inaczej wygladaja niz te z tamtych lat i mi juz w ogole do gustu nie przychodza.

  3. Janusz Piknik // 2017-02-14 at 10:30 // Odpowiedz

    Świetny artykuł.
    Należy do tego dodać, że przyjście na mecz z szalikiem powoli odchodzi od normy, ba! kumple patrzą na Ciebie jak typowego ‘pikola’. Ważne żeby mieć bluzę z Pit Bulla czy Extreme Hobby, a nie barwy swojego ukochanego klubu.
    Oglądałem ostatnio ‘biznes od kuchni’ z pewną marką- totalne brednie jacy to oni nie są unikatowi. Ważne że grafika jest oczojebna nawiązuje do sztuk walki i patriotyzmu. No i hajs się zgadza.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*