Peryferia Futbolu, czyli wywiad z wielkopolskim groundhopperem

Kibol: Przedstaw nam się kim jesteś i czym się zajmujesz.
Peryferia Futbolu: Łukasz lat 30. Mam już dom i syna, drzewo niedługo zasadzę, więc jak na 30-stkę to narzekać nie mogę. Poza tym, co jasne, jestem fanem piłki nożnej we wszelakim wydaniu, do tego kibolem Kolejorza (trochę schodzący pomału ze sceny, ale jednak poczucia bycia kibolem nikt mi nie zabierze). Lubię przeczytać jakąś dobrą lekturę, oczywiście piłkarską, a poza tym jestem redaktorem naczelny strony www.peryferiafutbolu.pl i to chyba tyle… nie lubię mówić o sobie :-)
peryferia-futbolu
Kibol: Opowiedz nam coś więcej na temat portalu, w którym działasz.
Peryferia Futbolu: Portal powstał przy okazji wyprawy rowerowej na mecz do Lubonia. Uznałem, że warto mieć miejsce w sieci, gdzie będę swoje wyprawy na mecze spisywał. Zaangażowałem do tego jednego kumpla, Radka. I tak z miesiąca na miesiąc wszystko ewoluowało, a nam to, co robimy sprawiało coraz większą frajdę. Obecnie na stałe współpracuje jeszcze z dwoma innymi groundhopperami i razem zapełniamy stronę relacjami z meczów, a pojawiły się także i podsumowania i publicystyka. Krótko mówiąc, rozwijamy się, a niewinne z pozoru hobby przekształciło się w coś, co czyta obecnie kilkanaście tysięcy osób w miesiącu, co jest dla mnie szokiem.

Kibol: Ile czasu poświęcasz na robienie strony?
Peryferia Futbolu: To nie jest do końca jednoznaczne do określenia. Pod koniec sierpnia 2014 r. doznałem dość skomplikowanej kontuzji kolana, która unieruchomiła mnie w domu na 7 tygodni, przez co miałem więcej czasu do pracy nad stroną, która wtedy raczkowała. Spędzałem wtedy ok. 7-8 godzin dziennie, całość wypraw wziął na siebie Radek, za co mu dziękuję. Potem gdy wszystko wróciło już do normalności, większość pracy skupia się na pisaniu wieczorami 1-2 godz. dziennie plus oczywiście wyjazdy na mecz i ogarnianie społecznościówek jak Facebook, Twitter, Youtube. Mimo że pracy jest sporo, jakoś udaje nam się to wszystko pogodzić z codziennymi obowiązkami i życiem rodzinnym.

Kibol: Groundhopping to w Polsce pojęcie dość nowe. Skąd wziął się pomysł na właśnie takie hobby?
Peryferia Futbolu: Trafiłem w necie na kartofliska.pl. Po jakimś czasie zauważyłem, że poza wielkimi meczami w Europie, Rzeźnik z Kartoflisk rozbija się także po tzw. polskich zadupiach. Zacząłem zgłębiać temat, jakie to zespoły grają u mnie w okolicy Poznania. Nie powiem, wkręciło mnie to bardzo i zacząłem interesować się życiem klubów piłkarskich w Wielkopolsce, i z dnia na dzień coraz głębiej w to wsiąkałem. Inna sprawa, że jestem kibolem Lecha i na Kolejorza „śmigam” od 13 lat. Poza meczami domowymi zaliczyłem trochę wyjazdów ligowych, czy zagranicznych, które też da się podciągnąć pod wczesny „groundhopping”
peryferia-futbolu
Kibol: Kiedy zrodził się pomysł zrobienia takiej strony i w jakich okolicznościach powstał?
Peryferia Futbolu: Zacznę może od początku. Zawsze miałem zacięcie do pisania, więc w marcu 2012 r. przy okazji mojego 10-lecia chodzenia na Kolejorza otworzyłem bloga www.kolejowelata.blogspot.com, który zawierał moje wspomnienia z tych spotkań. Z początku miałem dużo werwy i zapału, ale z czasem zaczęło mi to jakoś mijać. We wrześniu 2013 r. porzuciłem bloga o Kolejorzu na rzecz nowego, czyli www.peryferiafutbolu.blogspot.com. Byłem już po pierwszych meczach w ramach groundhoppingu i postanowiłem, że warto to zacząć to opisywać. Im bardziej się w to wciągnąłem i im więcej meczów zaliczałem, stwierdziłem, że warto zrobić to bardziej profesjonalnie. Stąd pomysł obecnej strony, czyli www.peryferiafutbolu.pl, która poza opisem wypraw zawiera także cotygodniowe podsumowania rozgrywek i przedstawienie klubów i tak to już chyba zostanie na dłuższy czas. Strona przeszła ostatnio jeszcze mały lifting, zainwestowałem w nią trochę kasy, więc na pewno tego tak szybko nie porzucę.

Kibol: Na ilu stadionach, a raczej obiektach piłkarskich do tej pory udało się Tobie być? Podróżujesz tylko po Wielkopolsce?
Peryferia Futbolu: Nabierało się tego trochę. W samej Wielkopolsce będzie już z 40 obiektów. Jedne ładniejsze, inne w gorszym stanie, ale na większości czuć typowo swojski klimat i widać ludzi, którzy wspierają swoich kolegów, znajomych czy też sąsiadów. Poza Wielkopolskę też już się wybraliśmy, chociażby do Środy Śląskiej czy Kołobrzegu.
peryferia-futbolu
Kibol: Najzabawniejsze wydarzenie podczas wyprawy na mecz?
Peryferia Futbolu: Ubiegłoroczna wyprawa na A-klasowy mecz do Opalenicy. Wszystko mieliśmy ogarnięte, jechaliśmy pociągiem i do Opalenicy dotarliśmy jakieś 45 minut przed początkiem meczu. Na stacji odpaliliśmy GPS i ruszyliśmy w drogę z buta, która miała zająć ok. 20 minut. Jak się okazało, GPS poprowadził nas dookoła. Pod koniec, chcąc skrócić sobie drogę, poszliśmy przez pole. Nie wiedzieliśmy jednak, że natrafimy na metrowe chaszcze, rzeczkę i kłujący oset. Jeśli dodamy do tego, że z nieba lał się żar, odczuwalna temperatura to było jakieś 40 stopni, to sytuacja tam na miejscu była z gatunku raczej tych mało śmiesznych. Oczywiście jakby tego było mało, na stadionie nie mogliśmy odpędzić się od komarów.  Dziś się z tego śmiejemy, ale były wtedy momenty zwątpienia :-)

Kibol: Ile spotkań zaliczasz podczas jednego weekendu?
Peryferia Futbolu: Nie idziemy na ilość, a na jakość, więc więcej niż trzech spotkań w weekend nie zaliczyliśmy. Przeważnie, jeśli mamy taką liczbę na koncie, to jest to jeden mecz poza miastem, drugi lokalny w Poznaniu, plus mecz Kolejorza.

Kibol: Jest jakaś zabawna komentarz z meczu, który zapadł Ci bardzo mocno w pamięci? 
Peryferia Futbolu: Tutaj pierwsze co przychodzi mi do głowy to wizyta na meczu 1 ligi Warta Poznań – Zawisza Bydgoszcz (bilety wygrane w jakimś śmiesznym konkursie) w maju 2013 r. Usiedliśmy z kolegą bliżej sektora gości. Dzień był mocno upalny i doping Zawiszy też był mocno rwany, jednak w pewnym momencie drugiej połowy postanowili zaintonować coś w stylu „Pyżalska chodź ci wywróżę, jak dziwka skończysz na rurze”, wtem ni stąd, ni zowąd obruszył się jakiś miejscowy dziad, który wstał, wykorzystał ciszę i odpowiedział gościom „A WY W RYNSZTOKU!”. Od tego czasu Zawisza dla mnie zawsze będzie ekipą z rynsztoku :-)
peryferia-futbolu
Kibol: Jesteś kibolem Lecha, jakie spotkanie Lecha jest tym, które najmocniej zapadło w Twojej pamięci i dlaczego? Napisz coś więcej o tym meczu.
Peryferia Futbolu: Mam tu zdecydowanie trzy typy. Pierwszy to najlepszy kibicowsko mecz, w jakim brałem udział, a mianowicie wyjazd do Szwajcarii na mecz Grasshoppers-Lech. Jechaliśmy tam po wygranej 6-0 u siebie i wyjazd ten miał być świętowaniem awansu…no i był. W czasie meczu nie wiem może ze dwa-trzy razy spojrzałem na boisko. To, co działo się tego dnia na naszej trybunie w St.Gallen, gdzie odbywał się mecz, to była istna fiesta. Co chwila coś się paliło, oprawa, flagowiska, doping, który nakręcał się z minuty na minutę, nie zaprzestaliśmy go nawet po końcowym gwizdku. Esencja kibicowania!
I jeszcze dwa typy czysto piłkarskie. Pierwsze to mecz z Austrią Wiedeń, wygrany 4-2 po golu Murawskiego w 120 minucie…do dziś nie wiem, jak ten stadion wytrzymał konstrukcyjnie ten szał radości w ostatniej minucie dogrywki. I na koniec wyjazd na Juventus do Turynu. Jechaliśmy tam przyjąć lekcję piłki, a tymczasem po 30 minutach prowadziliśmy 2-0… Juve się spięło, wyszli na 3-2, ale wtedy w 90 minucie perfekcyjny strzał oddał Artjoms Rudnevs. Szał na naszym sektorze był wtedy także nie do opisania. Ówczesne kontakty Juve z Legią też dodały smaczku temu wydarzeniu.

Kibol: Ile Twoim zdaniem jest w Wielkopolsce działających ekip kibicowskich?
Peryferia Futbolu: Na pewno kilkanaście ekip w Wielkopolsce jest i mimo tego, że prawie cała Wielkopolska jest za Lechem, to trzymają się dzielnie i w kilkudziesięciu osobowych ekipach. Wymienię choćby Spartę Szamotuły czy Obrę Kościan. Przy okazji tego, że zacząłem się interesować życiem niższych lig w Wielkopolsce, rzeczywiście dowiedziałem się, że są takie ekipy kibicowskie, o których nie miałem bladego pojęcia. Na czoło zdecydowanie wybija się tu Meblorz Swarzędz. Ekipa z B-klasy, która wystawia młyn na każdym spotkaniu, palą pirotechnikę i jeżdżą także na wyjazdy. Na jednym ze spotkań w popularnych Manieczkach, na którym akurat byliśmy, kibice tak cieszyli się z gola w 90 minucie, że odruchowo jeden z nich popchnął sędziego, a ten chwilę potem zakończył mecz i odgwizdał walkower na niekorzyść Meblorza :-). Swoje mniejsze lub większe grono wiernych fanów mają jeszcze choćby Rożnovia Rożnowo, Warta Śrem, Kłos Zaniemyśl. Oczywiście wspomnę jeszcze o Drużynie Wiary Lecha, za którą zawsze jeździ też trochę osób na wyjazdy.
peryferia-futbolu
Kibol: Wspieraj swój lokalny klub, jaka jest Twoja opinia na temat tego hasła?
Peryferia Futbolu: Oczywiście uważam to hasło za jak najbardziej słuszne i jestem zdania, że każdy powinien wspierać klub z miasta, miasteczka czy wsi, z którą jest związany. Głównym powodem jest fakt, że w takim małym klubie grają zapewne zawodnicy, którzy są ściśle związani z daną mieściną i na pewno włożą w ten mecz całe swoje siły i serducho. Niekoniecznie można to zobaczyć w wielkich klubach, gdzie często grają różnej maści najemnicy. Oczywiście rozumiem, że większość chce kibicować zespołom, które mają jakąś perspektywę niż wieczna tułaczka po A czy B-klasach, ale nie widzę sprzeczności w kibicowaniu zarówno np. Orłom Plewiska i Lechowi Poznań.

Kibol: Śledzisz też światową scenę piłkarską… jakie kraje są dla Ciebie najatrakcyjniejsze i dlaczego?
Peryferia Futbolu: Nie będę oryginalny, jeśli powiem, że są to Bałkany. To, co tam się dzieje na meczach to już chyba takie ostatnie podrygi wolności w Europie. Widzimy to na przykładzie Chorwacji, że swobody są mocno ograniczane dla ultrasów. Klubem, który ma na stałe miejsce w moim sercu (poza Kolejorzem) jest Hajduk Split. Nawet nie wiem, kiedy to się zaczęło, ale od ładnych paru lat śledzę ich poczynania. Oczywiście byłem na stadionie Poljud, a ich kibice to dla mnie absolutna światowa czołówka. Ich spontan, maści odpalanej pirotechniki to coś, co łatwo zapada w pamięć i czym ja się osobiście zachwycam. Mam nadzieję, że także na niwie piłkarskiej pójdą do przodu, bo ostatnio trudno im się przebić przez Dinamo Zagrzeb, które rok w rok zdobywa tytuł mistrza kraju.
peryferia-futbolu
Kibol: Czego życzyć Tobie i Twojemu portalowi?
Peryferia Futbolu: Prywatnie, to wiadomo, że jak najdłużej dobrego zdrowia dla mnie i mojej rodziny (w szczególności dla mojego małego syna, którego chce wychować na porządnego kibola!). Co do portalu, to rzeczywistość już przerosła moje najszczersze wyobrażenia, chociaż chciałbym kiedyś, żeby Peryferia Futbolu były największym i najlepszym źródłem informacji o wielkopolskiej piłce. Do tego jednak potrzebne jest sporo czasu i kasy, czyli rzeczy, o które jednak będzie dość ciężko, więc nie napinam się specjalnie i cieszę się, że wypociny moje i moich ludzi mają tak dużą poczytność. A co przyniesie przyszłość, to się okaże!

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*