Pierwszolistopadowe refleksje

Jest raz do roku taki dzień, wyjątkowy, inny niż wszystkie. Dzień, w którym pęd naszego codziennego życia nieco zwalnia, zmuszając nas do refleksji oraz wspominania tych, których już z nami nie ma. Korzystając z tej okazji, napisałem felieton, który w pewien sposób powinien wprowadzić Was w stan refleksji nad naszym nie tylko kibicowskim życiem.

Czym jest śmierć?

Myślę, że niewielu z Was ot, tak myśli o śmierci. To zjawisko jest dla nas tematem tabu, bo człowiekowi wygodniej jest dywagować, by żyć słodko i spokojnie, chociaż nazywając rzeczy po imieniu należało by powiedzieć – nieświadomie. Temat śmierci dotyka nas bezpośrednio w obliczu utraty bliskiej osoby. Wbrew pozorom to nie nagłaśniane w mediach klęski żywiołowe ciągnące za sobą ogromne żniwo śmierci czy też wszelkiego rodzaju katastrofy, lecz świadomość utraty bliskiej osoby daje nam do myślenia na temat naszego życia. To właśnie dzisiaj jest ten idealny do refleksji dzień, kiedy to gromadzimy się nad grobami bliskich nam osób i wspominamy wspólne chwile, mając tym samym okazję do przemyśleń nad własnym żywotem. W tym dniu warto zastanowić się także nad naszymi bliskimi spotkaniami ze śmiercią. Ile razy mieliśmy już okazję spotkać się z nią twarzą w twarz, lecz ostatecznie zwycięsko wyszliśmy z tego starcia. Niestety ta wygrana to tylko oddalone widmo ostatecznej potyczki, która niestety nie zostanie przesądzona na naszą korzyść, dlatego należy pamiętać, by żyć pełnią życia.

Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych

W tym dniu należy pamiętać o rodzinie, ale przede wszystkim o tych wszystkich dobrych chłopakach, którzy przestali tworzyć, jeździć i przeżywać te piękne chwile na kibicowskim szlaku. Zastanówmy się, czy ich odejście nie jest dla nas pewnego rodzaju ostrzeżeniem? Przecież w miejscu naszego przyjaciela moglibyśmy być także i my… Problemy psychiczne, przedawkowanie używek, agresywna jazda samochodem, czy też nieodpowiednie środowisko to tylko jedne z wielu przykładów, których można było uniknąć i nadal cieszyć się swoją obecnością stojąc ramie w ramie na stadionowym sektorze. Pomyśl, może wśród Twoich znajomych czy też przyjaciół są ludzie, którzy ewidentnie idą po cienkiej nici życia i często igrają ze śmiercią, może to właśnie dzisiaj jest ten dzień, aby wreszcie się przełamać i być prawdziwym kolegą, przyjacielem, czy też bratem, by wyrazić swój sprzeciw, aby nie musieć go przedwcześnie wspominać.

Patriotyczny obowiązek

1 Listopada to także szczególny czas, w którym wręcz mamy obowiązek, aby pamiętać o ludziach, którzy kiedyś nie mogli cieszyć się wolną Polską, lecz na całe szczęście cechowali się harakternością i ogromnym sercem, które nie pozwoliły im bezczynnie stać i patrzeć na mordercze zbrodnie okupantów. Chociaż wielu starało się, aby historia o nich zapomniała to ogromne starania polskich patriotów oraz stadionowych bywalców pozwoliły zająć należne im miejsce, oraz pośmiertnie przyjąć honory za zasługi na rzecz kraju. Oprócz postaci, o których słyszał chyba każdy Polak, są też inni niezwykli ludzie, którzy zasługują na chwilę zadumy ze względu na swoje poświęcenie na rzecz kraju. Przykłady tych wielkich Polaków to także doskonały dowód tego, że na tym świecie należy pozostawić coś po sobie, by trwać wiecznie w pamięci żywych.

Kult zmarłych kibiców – Pamięć to twarda skała!

Pamięć o zmarłych jest na trybunach w ostatnich latach bardzo dobrze widoczna. Transparenty, okazjonalne flagi czy też oprawy, odpalone z rac krzyże lub składane do grobu płótna to propagowane w ostatnich latach formy pożegnania i uczczenia pamięci kibiców, którzy zostali wezwani do niebiańskiego sektora. To właśnie tego typu akcje pokazują nam, jak dużo młodych ludzi żegna się z tym światem oraz swoimi stadionowymi kolegami przedwcześnie. Myślę, że każdy z tych ludzi chciałby zostawić coś po sobie, bo nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych, dlatego pamiętajmy, że tylko czyny i nasze ogromne zaangażowanie mogą spowodować, że nie przepadniemy jak kamień w wodę. Czy to nie piękne, kiedy przyjaciele, kibice w rocznicę śmierci lub też 1 Listopada spotykają się przy grobie kolegi i odpalają mu race, aby okazać szacunek i pokazać, że dla nich jest on wiecznie żywy w ich pamięci. Miejmy nadzieję, że nasi bracia z sektora patrzą na nas z góry i są dumni, że hasło „You'll never walk alone”, czy też nasze polskie „Nigdy nie będziesz szedł sam” to hasło, które ma ogromną wartość nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w efektownych czynach.

Na każdego z nas przyjdzie kiedyś czas

„Nie znacie dnia ani godziny, kiedy was trafimy” to stadionowe hasło wręcz idealnie pasuje do kresu naszego życia. Ilekroć słyszy się, że np. osoba, która pamiętała jeszcze I czy II wojnę światową miała prawo zejść z tego świata, bo „swoje już przeżyła”, tak znacznie trudniej jest nam się pogodzić ze zgonem osób młodych, w tym także naszych kompanów z kibicowskiego szlaku, których szybki styl życia coraz częściej przekazuje w objęcia śmierci. To zjawisko idealnie obrazuje nam, że nie ma reguły, kiedy to zakapturzona postać z kosą w ręku przyjdzie po nas, by rozliczyć nas z doczesnego żywota. Pomimo tego, że często nie możemy pogodzić się z wyborami śmierci, to jedno jest pewne, wobec niej wszyscy jesteśmy równi i kiedyś przyjdzie po każdego z nas. Przychodzimy na ten świat bez niczego i bez niczego też z niego zejdziemy. Pamiętajmy jednak o tym, aby coś po sobie zostawić, by udowodnić sobie i innym, że nasz ziemski żywot był darem i przeżyliśmy go najlepiej, jak tylko się dało…

Ku pamięci wszystkim tym, którzy trwają w swojej kibicowskiej pasji na sektorze niebo.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*