Piro i kropka nad i

Nie gramatyce języka polskiego i jego pisowni, a programi emitowanemu w TVN-ie poświęcony jest ten felieton. Telewizji nie oglądam praktycznie wcale, bo przychylam się do słów piosenki „Karuzela”, którą śpiewa Muniek Staszczyk z zespołem T.Love – „Telewizja, telewizja – Superwizja, schizowizja – Otumania i ogłupia – Telewizja, telewizja”, a już tym bardziej programów politycznych, bo się po prostu na tym nie znam. Chociaż początkowo dość sceptycznie podchodziłem do obejrzenia programu „Kropka nad i”, w którym to gościem prowadzącej Moniki Olejnik był prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, ostatecznie postanowiłem zrobić wyjątek. Oceniając to, co tam usłyszałem, czyli przeogromny jad dziennikarki TVN-u wycelowany w nas kibiców, który osobiście postrzegam zupełnie inaczej niż stronnicza, jasnogłowa prowadząca postanowiłem nieco przeanalizować padające tam opinie i oczywiście wyrazić swoją.

Moralność na trybunach

Pani Olejnik zaczęła program od pytania do Prezesa Bońka, nawiązując do transparentu, jaki znalazł się na meczu Legii. Prowadząca program wykazywała ogromny strach przed groźbami, jakie skierowali do niej oraz innych „ladacznic” kibice stołecznego klubu. Myślę, że nikt bezpodstawnie nie obraża innej osoby, dlatego należałoby się tutaj zastanowić, co spowodowało taką nienawiść do prezenterki i reakcję kibiców? Dziwaczne pytanie, „dlaczego to kibice zrobili?". Myślę, że sama zainteresowana, czy też należałoby tutaj napisać poszkodowana, doskonale wie, czym zaszła za skórę warszawiakom zasiadającym na Żylecie, więc nie wiem, po co zadaje takie pytanie Bońkowi?

Kolejną bardzo trafną uwagą moralną było stwierdzenie, że niedopuszczalne jest gwizdanie na Prezydenta, jakiego to dopuściła się znaczna mniejszość kibiców podczas meczu finałowego Pucharu Polski. Uogólnianie wszystkich to typowo stronnicze posunięcie, bo wystarczy, że wyrwie się z tłumu kilkudziesięciu niezadowolonych, a czyn przypisany zostanie kilku tysiącom obecnym na imprezie. O ile gwizdy skierowane do osoby Prezydenta ciężko jest przypisać indywidualnym osobom, tak sama Pani Olejnik zaliczyła kiedyś ogromną wpadkę używając na swoim profilu Facebooka fotomontażu fotografii Prezydenta Dudy z Andersem Breivikiem odpowiedzialnym za masakrę w Norwegii. Moim osobistym zdaniem pomyłka wcale nie była przypadkowa. Ta Pani chce wytykać ludziom moralność i poprawność polityczną?
W rozmowie nadwyraz podważone zostało bezpieczeństwo głowy państwa. Rzekomo odpalone race, świece dymne czy też petardy hukowe miały być zagrożeniem dla Prezydenta Dudy. Zastanawiam się skąd taka ogromna troska w sytuacji, która tak na dobrą sprawę była zagrożeniem znikomym, żeby nie powiedzieć zerowym. Bardziej ciekawi mnie, opinia Pani Olejnik na temat bezpieczeństwa, a raczej ogromnych uchybień podczas pamiętnego lotu naszej elity do Smoleńska, czy chociaż by obojętności po katastrofie samolotu. Pewnie zaraz zostanie mi przypięta łatka PiS-owca, bo jak nie jestem PeOwcem, to muszę być PiS-owcem. Od razu może sprostuję, nie jestem idiotom, tylko polskim patriotom i nie dam sobie wmówić obozu politycznego, z którym nie mam nic wspólnego. Dla mnie liczy się tylko dobro kraju!

Monika Olejnik, samozwańcza stadionowa ekspertka

Rozumiem, że cechą dobrego dziennikarza jest nadmierna wręcz „upierdliwość”, którą prowadząca programu „Kropka nad i” wypracowała sobie do perfekcji rozdmuchując zacytowane przez Pana Bońka na serwisie społecznościowym stwierdzenie „Nie tak się umawialiśmy” odnoszące się do kibiców. Kiedy publicystka nie znalazła ukojenia poprzez zarzucenie PZPN-owi wydania zgody na odpalenie środków pirotechnicznych przeszła do kolejnego ataku z pytaniem – „Jak się znalazły race na stadionie?". Samozwańcza specjalistka od piłkarskich trybun powoływała się na swoje stadionowe doświadczenie, z jakim to miała styczność podczas… Euro 2012. Jak twierdzi, kontrole przeprowadzane podczas tak wielkiej imprezy były na tyle skrupulatne, że nie było szans, aby race znalazły się na trybunach jednej z aren Euro 2012. Co ja zwykły chłopak opowiadający się za „stadionową swołoczą” mogę wiedzieć o stadionach, ale proszę spojrzeć na ten przykład. Mecz Chorwacja – Włochy rozgrywany podczas wspomnianego już prestiżowego na całym świecie Euro 2012… i co widzimy? Race, które lądują nawet na murawie płyty boiska. To o tym turnieju wspominała Pani Olejnik, czy chodziło może o Euro 2012 w szachach? (nie obrażając fanów tego sportu).

Przez skromność nie uważam się za specjalistę od znajomości trybun, ale może nieco pomogę osobie, która się taką samozwańczo mianowała. Spotkanie Finału PP nie było pierwszym meczem, na którym pojawiły się „świeczki”, a przecież kontrole osobiste są przeprowadzane na wszystkich imprezach masowych w piłkarskiej polskiej lidze. Sam przewodniczący PZPN-u podczas trwania programu dodał, że w ciągu 2 lat podczas rozgrywania prawie 2.000 meczów na szczeblu centralnym (Ekstraklasa, 1 i 2 liga) było 55 przypadków braku porządku związanego z racami. Po pierwsze, są to tylko statystyki, które wbrew pozorom nie stanowią nawet 3% wszystkich spotkań, po drugie Prezes Boniek dodał dalej, że w tym roku na żadnym(!) meczu Ekstraklasy race nie poleciały na boisko. Szukająca sensacji i broniąc swojego zdania, Pani Olejnik z uporem maniaka dokręcała śrubę i kiedy nie posiadała już żadnych godnych argumentów, dodała, że Finał PP to „piękna impreza”, „uwieńczenie…” tylko nie wiem czego?. Na jakiej podstawie wyciąga takie wnioski, skoro ostatnio na meczu była jak sama mówi podczas Euro 2012 :-)

Ach te „race”!

Zawsze podczas takich rozmów samozwańczych pirotechnicznych ekspertów słyszę słowo „raca”, „race”, zastanawiam się tylko, czy znajomość polskiego słownictwa u tych ludzi jest tak uboga, czy też po prostu wynika to typowo z braku podstawowej wiedzy na temat pirotechniki?. Wspominany w tej rozmowie czarny dym ulatniał się ze świec dymnych, a nie rac, ale znacznie łatwiej jest nazwać wszystko racą, żeby móc walczyć z jednym, a nie wieloma „problemami”. Skoro mamy tak sobie wszystko wytykać, to może warto byłoby podawać prawdziwe fakty?

O ile sama wypowiedź Prezesa Bońka była całkiem dobra, bo chyba nikt z Was nie spodziewał się, że oficjalnie poprze środki pirotechniczne, tak stwierdzenie z „przedłużeniem męskości” trochę zwaliło mnie z nóg i spowodowało uśmiech na twarzy. Jak sam stwierdził „jak ja grałem w piłkę, to nie było rac”. Panie Zbigniewie, Włochy to kolebka ruchu ultras, a o ile mnie pamięć nie myli, to właśnie we włoskim Juventusie, a także Romie przechodził Pan kolejne etapy swojej piłkarskiej kariery. O ile mam do Pana osobisty szacunek, tak wydaje mi się, że mógł być Pan tak bardzo pochłonięty graniem w piłkę, że po prostu nie zwracał na trybuny uwagi, chociaż z drugiej strony ciężko tego nie zauważyć, więc sam już nie wiem, co o tym myśleć?. Lata 80. to rozkwit włoskich grup Tifos, które to właśnie wprowadziły na stadiony pirotechnikę, w tym także osławione ostatnio w mediach „race”.

Nie wiem, skąd Pani Olejnik wykazuje takie zamiłowanie do Anglii, może wynika to z ogromnej akcji przeprowadzonej wobec tamtejszych chuliganów, którzy zostali wyparci ze stadionów. Rzekomo na brytyjskich trybunach panuje ład i porządek. Niestety, ale dziennikarce na takim poziomie nie wypada być nieprzygotowanym do programu. Doskonałym przykładem, jak angielska federacja poradziła sobie z „kibolami” jest, chociażby spotkanie West Ham United – Manchester United rozgrywane 10 maja tego roku, kiedy to właśnie pirotechnika i obrzucanie autobusu klubowego przez kibiców stały na porządku dziennym. Przykład Anglii to mit, na przyszłość proponuję białogłowej prezenterce przygotować się trochę rzetelniej :-)

Swoją drogą przywołanie kibiców angielskich to dla mnie swoisty szok, myślałem, że jej poglądy polityczne bardziej zbliżone są w stronę Niemiec. Wyszukała sobie kobieta miejsce w Europie, gdzie ludzie praktycznie obrzucają się pieniędzmi i chodzą na stadiony dla pięknej piłki, bo ich na to stać. Zwykli, prości fani zostali wyparci, na rzecz bogatych kibiców konsumentów, którzy mogą zostawić tam swoje pieniądze. Rozumiem, że kto ma pieniądz może mieć władzę, ale co w takim razie należy się tym nieco mniej zamożnym ludziom? Niestety u nas takie zjawisko mimo wielu prób wprowadzenia jest po prostu niemożliwe, bo poziom piłkarski jest łagodnie mówiąc, na słabym poziomie, a i zamożność Polaków to dość ciekawy temat. Popieram Pana Bońka twierdzeniem, że Angole bawią się w pubach, bo ich na to stać, żeby zapłacić pięcio czy dziesięciokrotność wartości butelki wódki, a nasi rodacy stanowczo będą woleli usiąść do butelki w domu, ale przy dziesięciu podejściach. Co kraj, to obyczaj :-)

Race na murawie podczas Finału PP były efektem frustracji i faktycznie nie było to dobre zachowanie poznańskich kibiców. Niemniej jednak, domniemania o trafieniu w głowę, czy też oku bramkarza Legii nie miały najmniejszego sensu. Sam zawodnik w pomeczowym wywiadzie powiedział, że spotykał się z taką reakcją zwaśnionych kibiców, kiedy grał w Grecji czy na Cyprze, a to chyba także Europa i jak widać, nie tylko polscy kibice wykazują taką „niedoskonałość”. Tak jak stwierdził Pan Boniek, race są bezpieczne, podobnie jak i samochody. Przecież sprawcom wypadku nie jest szybkie sportowe auto, tylko osoba zasiadająca za kierownicą. Podobnie wygląda sytuacja z pirotechniką, która używana przez wyznaczone do tego osoby nie będzie stanowiła zagrożenia. Myślę, że trudności należy rozwiązywać, a nie je podsycać. Dokładnie takim samym stwierdzeniem odpowiedziałbym na pytanie Pani Olejnik odnośnie do kibiców, czy „kibole są problemem, czy nie są?”. Jak twierdzi prezenterka TVN-u, pewnie, że można ukarać klub finansowo, czy grać bez kibiców. Ludzie sami w sobie nie są problemem, trudnością jest jednak ich reakcja, która musi przecież z czegoś wynikać i to jest dylemat do rozwiązania. Nie wpuszczanie nas kibiców na obiekt sportowy, czy zakazy stadionowe, to nie jest rozwiązanie, bo czy receptom można nazwać zabieranie kluczyków kierowcy, czy też uprawnień do prowadzenia pojazdu? Przecież zdeterminowany desperat i tak może wsiąść za kółko nie koniecznie własnego auta i wyrządzić szkody.

Jakże bystre oko prezenterki TVN-u zdołało zauważyć, że „Wśród kibiców są też dzieci, a miejsca zajmowały także kobiety w ciąży…” No to w końcu są rodziny na stadionach, czy ich nie ma? Cały czas słyszałem, że rodziny z dziećmi boją się chodzić na mecze ze względu na panujące tam zagrożenie, a teraz słyszę, że chodzą tam nawet kobiety w ciąży… To jest istne zaprzeczanie swojej opinii!
Drodzy dziennikarze, przeciwnicy kibiców piłkarskich, jak chcecie kłamać w swoich wypowiedziach, to obierzcie w końcu jedno stanowisko, by być bardziej wiarygodni, bo teraz to jesteście co najmniej śmieszni :-)

Dyrdymały prezenterki

„Czy ja namawiam, żeby kogoś, postawiono do egzekucji?” Myślę, że w tym przypadku znaczenia słowa egzekucja nie należałoby się dopatrywać w postaci szubienicy, bo ta kara nie jest w naszym kraju praktykowana, lecz kar nadanych przez sąd i pewnego ograniczenia swobód. Sama Pani Olejnik namawia do ukarania wszystkich kibiców zakazem oglądania meczów, dla mnie to jest właśnie forma egzekucji i pokazywanie bezradności władzy. Skoro w rzekomym państwie prawa osoba publiczna boi się o własne życie, to coś jest chyba nie tak, prawda?

Jak stwierdziła publicystka „Mam znajomych, którzy siedzą na Żylecie”. Osobiście gratuluję tym fanom Legii takich kontaktów, dobrze, że znajoma nie wymieniła Was jeszcze z nazwiska, bo dopiero by Was „wyróżniła”. Zastanawiam się tylko po co ten cały program, skoro równie dobrze mogła osobiście zapytać o opinię swoich rzekomych znajomych, zapewne by jej pomogli i nie pozwolili szargać dobrej opinii.

Najbardziej w całym programie oprócz ataków na nas kibiców obrzydził mnie zamach na patriotyzm kibiców, był to cios poniżej pasa. Wykorzystanie czasu antenowego na upokorzenie bohaterów narodowych, którzy to w oczach Pani Olejnik na takie miano, po prostu nie zasługują woła o pomstę do nieba. Kolejne absurdalne, zadane przez nią pytanie, „Dlaczego jest na Legii nienawiść do TVN-u?” Skoro Pani Olejnik ma kolegów zasiadających na Żylecie, to dlaczego ich bezpośrednio o to nie zapytała? Śmiem zatem domniemać, że są oni tylko wytworem jej bujnej wyobraźni.

Na podsumowanie chciałbym pochwalić Pana Prezesa za to, że przyniósł racę do studia i sprezentował ją dziennikarce. Szyderczy komentarz publicystki świadczy tylko o jej intelektualnym poziomie, która z braku argumentów chciała za wszelką cenę ośmieszyć Bońka pytając, czy udało mu się także wnieść transparent. Jak pisał św. Mateusz „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”, tak ja nieco przerobię ten cytat i napiszę „Oddajcie kibicom to, co należy dla kibiców, a sami zajmijcie się tym, czym powinniście się zajmować". Pirotechnika to taka wisienka na torcie w meczu, albo też cytowana kropka nad i w wyrazie kibic czy kibol :-)

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. Kibolskie Euro2016 #1 - Sektor Kiboli Sektor Kiboli

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*