Przemysław Rudzki – Futbol i cała reszta

Jesienią ubiegłego roku nakładem wydawnictwa Sine Qua Non ukazała się druga, po „Graczu” książka napisana przez Przemysława Rudzkiego o wdzięcznym tytule – „Futbol i cała reszta”. Myślę, że decydując się, czy też polecając tę pozycję, nacisk należy położyć tutaj na drugi człon nazwy, bo pomimo faktu, że życiu bohaterów towarzyszą wydarzenia piłkarskie oraz futbol, to książka opowiada przede wszystkim o młodzieży wychowującej się w realiach lat 80' oraz 90' i to jest tutaj najistotniejsze. Piłka nożna jest przestawiona w książce jako oś czasu, a każdy z 21 jej działów został oznaczony datą, której towarzyszy ważne wydarzenie piłkarskie, jak i najistotniejsze fakty z życia grupy dorastających małolatów.

„Futbol i cała reszta”, trochę o treści książki

„Futbol i cała reszta” to rozgrywająca się na przestrzeni dwudziestu lat opowieść o chłopakach (Tytus, Karpiu, Kuna, Mały, Żaba, Truskawa i Wąski) z Czeladzi, czyli małego śląskiego miasteczka, gdzie jak nietrudno jest się domyślić, chłopacy nie mają zbyt wielu perspektyw. Z pozoru mogłoby się wydawać, że to tylko szare i nudne życie na zadupiu, ale młodość rządzi się swoimi prawami i dla dzieciaków w takim wieku to właśnie przyjaźń, a nie wielkie możliwości są podstawą egzystowania. Tak jak już wspominałem, książka opowiada przede wszystkim o ich szczeniackich relacjach i powolnym wchodzeniu w dorosłość. To właśnie z bohaterami Rudzkiego będziemy mieli okazje przypomnieć sobie swoje młodzieńcze lata. Zapalić pierwszego papierosa, a następnie popić go tanim alkoholem. Młodość bohaterów książki to także podglądanie koleżanek, których kawałek nagiego ciała jest dla nich równie atrakcyjny co dobry mecz piłkarski. Autor nie zapomniał także opisać pierwszych uczuć związanych z zakochaniem się czy zawodami miłosnymi. W międzyczasie nasi bohaterowie mają do czynienia także z takimi nowinkami techniki jak pierwsze komputery Atari, odtwarzacz wideo, czy telewizja satelitarna. To, co teraz wydaje się normalne, a może nawet przestarzałe wtedy było powodem do dumy i radości. Beztroskie życie bohaterów to także brak świadomości o problemach rodzinnych czy finansowych. Książka to także m.in. realizacja brzmiących obecnie może niezbyt górnolotnie marzeń o wymarzonej piłce do nogi. Kto żył w tamtych czasach, doskonale wie, jak wiele radości sprawiały takie prezenty. 

Dla kogo jest i czy warto przeczytać „Futbol i cała reszta”?

„Futbol i cała reszta” będzie zapewne sentymentalną lekturą dla pokolenia trzydziesto- oraz czterdziestolatków, którzy odnajdą w tej książce swoje dzieciństwo oraz burzliwą młodość. Początkowo można nieźle się uśmiać z pomysłów oraz sposobu myślenia małolatów, lecz z upływem kolejnych stron i toczących się historii naszych bohaterów robi się coraz poważniej i mniej wesoło. Dokładnie tak samo, jak w naszym dorosłym i poważnym życiu.
Jeśli chcecie nieco odpocząć od tempa życia codziennego i wrócić pamięcią do beztroskich czasów dzieciństwa, upływających na bieganiu za piłką po betonowym boisku, czy do „zabijania” czasu w osiedlowych realiach to ta książka będzie dla Was idealna. Dzięki tej pozycji będziecie mieli okazje odświeżyć swoją pamięć i przytoczyć wspomnienia ze wspaniałych młodzieńczych lat, bo kto z nas nie pamięta powtarzanego niczym mantra tekstu: „Nie siedźcie na piłce, bo zrobi się jajo!”…

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*