„To My Kibice” nr 179. Recenzja polskiej kroniki kibicowskiej

Przyznam szczerze, że bardzo zwlekałem z napisaniem recenzji magazynu „To My Kibice”, które przez wiele lat regularnie kupuję. Nie wiem, czy wynikało to ze strachu, czy też braku pewności siebie, by móc wyskrobać kilka zdań na temat pisemka, które towarzyszy mi praktycznie od samego początku mojej kibicowskiej przygody. Ostatecznie, pod wpływem znacznych zmian (podwyższenie „historycznej” ceny i ilości stron) oraz swojego rodzaju prośby wydawcy, któremu słusznie zależało na opinii odbiorców tej kibicowskiej kroniki, postanowiłem zrecenzować to wydawnictwo.

Dobre zmiany!

Muszę przyznać, że trzymając w rękach 179 wydanie naszego jedynego, ogólnopolskiego magazynu kierowanego do kibiców, mogę czuć się dumny. Na słowa uznania zasługuje gruba, klejona i lakierowana okładka, a także informacja o 84 stronach, które tworzą aktualne wydanie. To właśnie zwiększenie obszerności „TMK” spowodowało niewielkie podwyższenie wspomnianej już „historycznej” ceny, która towarzyszyła nam przecież od jego pierwszych numerów.
Aktualne wydanie znacznie różni się od tego, z czym mieliśmy okazję spotykać się kilkanaście lat wstecz. Obecnie kolorowe strony tego periodyku zdobią efektowne i dość sporej wielkości fotografie. Nie jest to wymysłem samego autora, myślę, że „przyczyny” należy dopatrywać się w zmianie pokoleń, a także wartości i dostępności do informacji.
Wstęp magazynu to oczywiście „słowo od redakcji”, z którym mamy do czynienia od dawien dawna, a także niewielkich rozmiarów spis treści wzbogacony o informację na temat wydawcy.
to_my_kibice_179_01
Z racji tego, że pismo zostało wydane w okresie wakacyjnym, czyli tak zwanym „sezonie ogórkowym” na łamach „TMK” pojawiły się relacje polskich ekip z europejskich wojaży, za których sprawą pierwsze 28 stron zajmują opisy 8 meczów. Liczne i dobrej jakości fotki wzbogacone ciekawymi relacjami to główne cechy, jakie można przypisać tej części magazynu. Wydaje mi się, że to właśnie tego typu artykuły, zrealizowane w takim stylu powinny tworzyć trzon „To My Kibice”.
Kolejne strony to pojedyncze ujęcia z różnych zakątków Polski, których istnienie za specjalnie mi się nie podoba, a także dwie relacje ze spotkań towarzyskich, na których za sprawą sporej ilości piro można było poczuć się jak za dawnych lat. Wszystko to, dzięki fotorelacji z górnośląskich spotkań Gieksa-Banik oraz ŁKS Łomża-Górnik. Smaczku dodawać może także relacja z żużlowego obiektu w Grudziądzu, gdzie kibice GKM-u bardzo chcieli „spotkać się” na murawie z ekipą Apatora.
Dział „To & owo na bojowo”, czyli miejsce, gdzie publikowane są krótkie informacje na temat wydarzeń z polskiej sceny kibicowskiej to w moim odczuciu swoista kronika, do której warto będzie sięgnąć także w przyszłości. Myślę, że Redakcja w szczególności powinna dbać o to miejsce.
„To & owo Pacanowo” to także niezbędny element „TMK”, który pokazuje paradoksy, a nierzadko także paranoje, jakie towarzyszą nam kibicom na drodze naszego fanatycznego życia. Pomyślcie, czy nie będzie warto wrócić kiedyś wspomnieniami do tych czasów, by przypomnieć sobie problemy, z którymi miejmy nadzieję uda nam się wygrać?.
to_my_kibice_179_02
Kibicowskie felietony to chyba moje ulubione artykuły, które traktuje nierzadko niczym niedzielne kazanie. To właśnie dzięki konstruktywnym wypowiedziom i opiniom ludzi ze środowiska niezdecydowani podejmują jakieś stanowiska w konkretnych sprawach, a opozycjoniści mogą spotkać się z konstruktywną krytyką lub też zmienić swoje zdanie i przekonać się do pewnych spraw.
Od kiedy zacząłem zbierać i stopniowo poszerzać moją kibicowską biblioteczkę, bardzo cenię sobie także dział recenzje, gdzie mogę dowiedzieć się czegoś więcej na temat nowych kibolskich publikacji. W 179 numerze „TMK” znalazły się relacje Ultra, pisemka, o którym możecie przeczytać tutaj, a także książki Jantycha zatytułowanej „Kibice w polityce – lata 2004-2016”, którą za sprawą sklepu „To My Kibice” w najbliższym czasie zamierzam nabyć.
to_my_kibice_179_03
Na kolejnych stronach ukazały się wywiady z chuliganami Zagłębia Lubin (HZL Old Boyz), a także kibicami małej ekipy Brzozovii Brzozów. Zarówno pierwsza, jak i druga wypowiedź jest dla mnie bardzo wartościowa. Mam nadzieję, że w kolejnych numerach nie zabraknie wywiadów, chociaż o przyczyny ich absencji należałoby się pewnie zapytać pytanych, a nie pytających. Niestety, żyjemy w dość dziwnych czasach, gdzie grupy kibicowskie ograniczają się do wydawania oficjalnych oświadczeń oraz opinii, przez co bardzo blokują media kibicowskie i tym samym znacznie wpływają na jego niedorozwój. 
Ostatnie 18 stron tworzy ranking wyjazdowy ekip z Ekstraklasy, I oraz II ligi. W moim odczuciu jest to zbędne, bo nie uważam kibicowskiego wyścigu szczurów, czyli rankingu liczb wyjazdowych. Presja dążenia do perfekcyjności zabija ducha ruchu Ultras, a chyba nie o to tutaj chodzi. Myślę, że te kilkanaście stron znacznie lepiej byłoby przeznaczyć na liczniejsze wywiady czy relacje, albo np. wspomnienia dawnych lat, czy też moje ulubione felietony.

Reasumując… jestem dumny!

Muszę przyznać, że nasze jedyne polskie pisemko w takiej formie objętościowej jak najbardziej do mnie przemawia. Podobno w wielu krajach jesteśmy wzorem do naśladowania i tym samym powinniśmy pielęgnować nasz jedyny, lokalny tytuł wydawniczy, który nie rzadko trafia w ręce zagranicznych fanów. Martwi mnie częste, sceptyczne podejście grup kibicowskich oraz swoista zazdrość w stosunku do wydawcy „TMK”, co często wpływa na jakość prezentowanych tekstów. Wbrew pozorom skromny przekaz informacyjny nie świadczy o niskim zaangażowaniu Redakcji, lecz o obojętnym podejściu wielu ekip. Mam nadzieję, że kolejne numery w zwiększonej objętości staną się faktem, a i prezentowany dotychczas przekaz wejdzie na jeszcze wyższy poziom.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*