On Tour: Rot Weiss Essen – Wuppertaler SV 28.05.2016

Niederrheinpokal, czyli spotkanie finałowe Pucharu Niemiec, a dokładnie mowa tutaj o regionie Nadrenii, w którym to spotkały się ekipy Rot Weiss Essen – Wuppertaler SV. Spotkanie gospodarzy, czyli czwartoligowca z Essen oraz aktualnego jeszcze piątoligowca z Wuppertalu, które z pozoru nie powinno wzbudzać większego zainteresowania, w rzeczywistość okazała się bardzo atrakcyjne, a wszystko to za sprawą dwóch bardzo dobrych ekip kibicowskich. Tego dnia na stadionie zasiadło łącznie około 17.000 kibiców!

Przed meczem

Sobotni poranek przywitał mnie bardzo okrutnie. Nie deszcz, a potworna ulewa, która powitała mnie już od samego rana, powodowała, że w głowie rodziło się wiele pytań co do przebiegu meczu i atrakcji okołostadionowych z nim związanych. Na szczęście deszczowe chmury dość szybko zniknęły i jakoś po godzinie 11:00 było już pogodnie, chociaż bardzo duszno. Kibice z Essen czekali na to spotkanie od momentu, jak tylko poznali swojego pucharowego przeciwnika. Pod względem kibicowskim było to chyba najlepsze spotkanie tego sezonu, a dodając do tego fakt, że w tej rundzie piłkarze pomimo pokładanych w nich nadziei znowu zawiedli, zdobycie pucharu miałobyś swoistym zwycięstwem na osłodę porażki.

Przemarsz kibiców RWE

Kibice RWE na godzinę 15:00 zaplanowani przemarsz na stadion, aby po drodze wprowadzić się w klimat piłkarskiego święta. Kiedy tylko ze znajomym kibicem z nieistniejącej już ekipy Ultras Essen'02 dojechałem na miejsce przemarszu, od razu dało poczuć się prawdziwy kibicowski klimat. Flagi na kijach, odpalane race oraz świece dymne robiły swoje. Do tego od czasu do czasu wybuchały achtungi, które w otoczeniu zabudowań dawały niesamowity hałas oraz aplauz uczestników marszu :-) Już na samym początku jako osoba całkowicie obca wzbudziłem spore zainteresowanie wśród jednego z prowadzących doping kibiców, który jak to się potem okazało, w niezłym stopniu władał językiem polskim. Lukasz pochodzi z Opolszczyzny, tylko jeszcze jako dziecko wyemigrował na zachód. Kibice maszerowali główną ulicą prowadzącą pod sam stadion. Widok niezorientowanych kierowców, którzy okazywali swoje niezadowolenie spowodowane ponad pół godzinnym oczekiwaniem na przemarsz grupy kibiców RWE był po prostu bezcenny :-) Gapiom udzieliła się także choroba cywilizacyjna z telefonami komórkowymi w roli głównej, no ale tak już ludzie mają, że jak dzieje się coś godnego uwagi to kręcą filmy, albo robią zdjęcia. Bardzo efektownie z punktu uczestnika pochodu prezentował się widok gniazdowego, który to z drabiny intonował bardzo dobrze niosący się doping. Efekty wizualne temu towarzyszące były po prostu bezcenne. Oczywiście nie obyło się bez pozdrowień dla kibiców z Wuppertalu.
Całości towarzyszyła oczywiście obstawa smutnych panów, chociaż w ich szeregach dało się dostrzec także panie! Przyznam szczerze, że dla mnie to bardzo dziwne zjawisko, no ale widocznie biorą, jak leci i może ludzie przejrzeli trochę na oczy z werbowaniem się do takich służb. Podobno żadna praca nie hańbi, ale ja twierdzę, że są wyjątki ;-) Na jakąś godzinę przed rozpoczęciem spotkania przemarsz dotarł pod stadion, gdzie kibice raczyli się jeszcze piwkiem, które w cywilizowanym kraju (za jaki uważam Niemcy) jest oczywiście w miejscach publicznych dozwolony. Jak udało mi się dowiedzieć, jedna z niezbyt kumatych grup słynąca raczej z dużego zalewania pały, niż aktywności kibicowskiej, straciła swoją flagę na stacji benzynowej i jak się potem w trakcie meczu okazało, fakt ten się potwierdził, kiedy to została zaprezentowana ona do góry kołami, a następnie podarta przez zamaskowanych kibiców z Wuppertalu. Nie jestem zwolennikiem tego typu grup, dlatego bardzo cieszy mnie, że w Polsce panuje porządek i fan cluby, są dość krótko trzymane, chociaż im także zdarza się „pogubić” swoje fany.

O kibicach z Essen

Wizyta na stadionie w Essen nie była moją debiutancką, dlatego też obiekt nie zrobił na mnie większego wrażenia, jak to miało miejsce za pierwszym razem. Już na samym początku spotkania byłem w lekkim szoku, ponieważ byłem naocznym świadkiem zjawiska, które kojarzyłem z zagranicznych fotografii, ale nigdy nie spotkałem się z nim w Polsce. Mowa tutaj o flagach, które zawisły do góry kołami na własnych sektorach. Mówiąc delikatnie, właściciele płócien okazują w ten sposób niezadowolenie wobec postawy zawodników, działaczy czy też ogólnie klubu, czego nie do końca potrafię zrozumieć. Najbardziej fanatyczni byli przeciwni, a pozostała część już nie… dziwne prawda? Na pewno oko cieszyły sektory wypełnione przez ultrasów obu grup, szkoda tylko, że nie dopingowały całe trybuny, a tylko część skupisk na nich zgromadzonych.
Sektor za bramką zajmowany przez kibiców Rot Weiss został szczelnie wypełniony i dobrze oflagowany. Tego dnia byli oni wspierani przez kibiców Austrii Wiedeń oraz Borussii Dortmund. Ekipa prowadziła doping przez całe spotkanie, a z każdym strzelonym golem było coraz to lepiej. Największe pokłady energii dało się odczuć po strzeleniu przez piłkarzy pierwszej bramki, a potem drugiej i trzeciej. W drugiej połowie nieco „siedli” z dopingiem, wszystko za sprawą burzowej i bardzo dusznej aury, która dawała się tego dnia we znaki. Na duży plus były flagi na kijach pojawiające się spontanicznie kilkakrotnie podczas tego spotkania. Na sektorze dało się także zauważyć odpaloną racę, lecz niestety była to zaledwie jedna sztuka. Na domiar tego, wraz z momentem pojawienia się jej na trybunach z bocznych trybun zajmowanych przez zwykłych kibiców zaczęto… gwizdać. Dość dziwna reakcja moim zdaniem, nie wiem, czy obawiali się oni, że piro poleci na boisko i tym samym puchar zostanie oddany walkowerem… bardzo dziwna reakcja. Z atrakcji kibicowskich podobało mi się także skandowanie Rot – Weiss – Essen na trzy trybuny zajmowane przez wszystkich kibiców.
Koniec spotkania to oczywiście wielka radość w szeregach kibiców czerwono-białych oraz ogromna nadzieja na ciekawego pucharowego rywala w dalszej fazie rozgrywek. Piłkarze po meczu cieszyli się razem z kibicami, tylko dziwnym trafem nie chcieli oddać pucharu w ręce fanatyków. Nie wiem, czy presja robienia sobie selfie na tle ściany kibiców z pucharem w ręku była taka ogromna, czy też były ku temu inne powody? Ostatecznie trofeum trafiło jednak do gniazdowego RWE przekazane przez jakiegoś członka sztabu szkoleniowego, a radość towarzysząca temu zjawisku była bezcenna, w końcu to już 9 trofeum zdobyte przez piłkarzy tego klubu.

Wuppertaler SV kibicowsko

Kibice z Wuppertalu przybyli w sile około 4.000, co należy uznać za bardzo dobry wynik. Przez całe spotkanie prowadzili dość dobry doping, który słabł wraz z kolejnymi traconymi bramkami. Tylko na początku meczu odpalili oni symboliczne świece dymne w barwach. Najbardziej zagorzali kibice usiedli w jednym sektorze, który normalnie przeznaczony jest dla fanów przyjezdnych, a pozostała część jednej z trybun zajęta została przez pozostałych kibiców z Wuppertalu. Duże wrażenie zrobił na mnie prowadzący doping tej ekipy, a dokładniej chodzi mi o jego tatuaż na plecach. Doping zapodawany przez tego kolesia był całkiem dobry, oczywiście początkowo nie zabrakło obustronnej wymiany uprzejmości oraz gestów pokazywanych środkowym palcem, ale to chyba nikogo nie dziwi. Do niczego poważnego niestety nie doszło… a szkoda, bo jestem bardzo ciekaw takiego obrotu sprawy. Myślę, że duże znaczenie na podejmowanie odważniejszych decyzji miały spore oddziały policji postawione tego dnia na nogi, które dość szczelnie zapełniały luki znajdujące się pomiędzy sektorami. Po stracie pierwszej bramki kibice z Wuppertalu chcieli nieco ściągnąć gospodarzom uśmiech z twarzy poprzez wystawienie skrojonej przez nich tego dnia flagi, lecz ostatecznie nie wzbudziło to większego zainteresowania kibiców RWE. Fani z Wuppertalu po straceniu 3 bramek i tym samym pewnej przegranej nie przestali jednak dopingować. Na ich trybunie pojawiła się flaga Oberligameister, która powstała na cześć ich awansu do 4 ligi rozgrywkowej, gdzie będą mieli okazje rywalizować w przyszłym sezonie m.in. z ekipą RWE.
Po samym spotkaniu piłkarze ze spuszczonymi głowami bardzo długo stali pod sektorem swoich fanatycznych kibiców, którzy można powiedzieć, nie mieli do nich pretensji o wynik tego spotkania, przyśpiewką Oberligameister dawali znać piłkarzom, że ich główny cel został osiągnięty i przegraną w pucharze mogą puścić w niepamięć. Pisząc o kibicach gości nie można zapomnieć także o wspierającej ich tego dnia delegacji fanów tureckiego Fenerbahce Sektion Germany. Byli dość charakterystyczni, ponieważ zajęli miejsce w samym rogu sektora i dopingowali swoimi żółto-czarnymi szalami. Gości tego dnia wspierali także kibice Young Boys Bern. Decyzję o brataniu się z egzotyczną ekipą pozostawią już Waszej indywidualnej opinii. Nie od dzisiaj wiadomo, że Turcy są najliczniejszą emigracją Niemiec i to zapewne ma duży wpływ na takie, a nie inne relacje. Przed samym wyjście z sektora zdobyte 2 szale RWE zostały spalone i tak zakończyła się wizyta kibiców z Wuppertalu na tym temu pucharowym.

Podsumowanie

Wyjazd oceniam na duży plus, nie zabrakło oczywiście atrakcji kibicowskich. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko piro albo chociażby oprawy, na które szczerze liczyłem, tym bardziej że presja wokół tego meczu była ogromna. Myślę i mam nadzieję, że RWE w pewien sposób wyjdzie z kryzysu, jaki dopadł tych kibiców po rozpadzie grupy Ultras Essen'02 i już niebawem będzie okazja zobaczyć kunszt ultrasowski na trybunach ich stadionu. Co do kibiców gości to podziwiam ich robiącą wrażenie liczbę, chociaż należy pamiętać, że oba miasta dzieli odległość niespełna 40 km, co w pewien sposób wyjaśnia najazd czerwono-niebieskiej hordy, ale z drugiej strony jest to dopiero 5 ligowiec i myślę, że próżno jest szukać tak licznych kibiców gości w naszej 4,3,2, a nawet i nie rzadko w 1 lidze rozgrywkowej. Mam nadzieję, że podczas kolejnej wyprawy na mecz którejś z tych drużyn będę świadkiem czegoś naprawdę wielkiego. Czas pokaże, co z tego wszystkiego wyjdzie, bo obecnie w ligowych rozgrywkach mamy przerwę, a już za kilkanaście dni zaczyna się Euro 2016…

FOTORELACJA​
Rot Weiss Essen – Wuppertaler SV (28.05.2016)

Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 2 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 3 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 4 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 5 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 6 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 7 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 8 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 9 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 10 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 11 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 12 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 13 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 14 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 15 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 16 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 17 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 18 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 19 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 20 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 21 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 22 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 23 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 24 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 25 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 26 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 27 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 28 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 29 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 30 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 31 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 32 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 33 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 34 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 35 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 36 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 37 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 38 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 39 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 40 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 41 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 42 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 43 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 44 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 45 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 46 Rot Weiss Essen - Wuppertaler SV 47

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. On tour: Borussia Dortmund II – Wuppertaler SV 10.09.2016 - Sektor Kiboli Sektor Kiboli

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*