On tour: Twente Enschede – ADO Den Haag 17.09.2016

Holandia… czyli kraj, który przez wielu naszych rodaków jest bardzo poważany i nie wiem, czy jest to spowodowane bardzo luźnym sposobem życia mieszkańców tej rowerowej krainy, czy też ma to podłoże czysto relaksacyjne, a mowa tutaj oczywiście o legalnej zielonej i rozweselającej roślinie. Ja postanowiłem na nieco inne aspekty, oczywiście chodzi mi o futbol oraz jego kibiców. Co prawda Twente nie należy do grupy tych najbardziej znanych holenderskich drużyn w naszym kraju, jak Ajax, PSV czy Feyenoord, ale po przejrzeniu forum ultras-tifo.net oraz znajdujących się w dziale holenderskim fotografii wybrałem spotkanie dwóch interesujących mnie ekip. Wspomniane wcześniej Twente Enschede oraz ADO Den Haag, które w naszym kraju jest bardzo dobrze znane, szczególnie kibicom z Warszawy.
Droga dojazdowa do stadionu przebiegała dość szybko, jedyne co da się od razu zauważyć to spore ograniczenia na krajowych drogach (80km) oraz sygnalizacje świetlne na czujnik ruchu. Z jednej strony to bardzo dobre rozwiązanie, chociaż podczas mojej niezbyt długiej trasy miałem okazję przekonać się o ich felerności. Zanim wjechałem do samego miasta w zasięgu mojego wzroku były tylko pastwiska z krowami, niewielkie zabudowania i tym podobne rzeczy. Przyznam szczerze, że zdziwiłem się strasznie, kiedy nawigacja pokazywała mi, że do celu dotrę za kilkanaście kilometrów, a ja tkwiłem na totalnej wsi. Równo z przekroczeniem znaku Enschede krajobraz całkowicie się zmienił i przybrał iście miejski klimat, chociaż pomimo wszystko nadal pozostał bajkowy i bardzo uporządkowany.
Po zaparkowaniu auta na parkingu znajdującym się w okolicach efektownego stadionu udałem się w kierunku De Grolsch Veste. Dużym wrażeniem była ogromna ilość rowerów znajdujących się w okolicach obiektu, no ale jak powszechnie wiadomo, Holandia słynie z tego środka lokomocji, który jak widać, jest także wykorzystywany podczas docierania na stadion. Pod De Grolsch Veste udało mi się natrafić także na niemieckich kibiców w niebieskich koszulkach, a mowa tutaj o fanach Schalke, którzy to mają pozytywne relacje z fanami z Enschede.
W okolicach stadionu znajdowało się sporo stoisk z jedzeniem, gadżetami, a także pubów, który jeden w szczególny sposób wzbudził moje ogromne zainteresowanie. Supportershome VAK-P, czyli miejsce, gdzie muzyka dudniła niczym w dyskotece, a pod jego drzwiami i okolicy stało wielu nieprzypadkowych ludzi. Holendrzy mają iście brytyjski styl… casualowe ubrania to ich znak rozpoznawczy.

Po wejściu na obiekt byłem w lekkim szoku, co prawda stadion mógł się podobać ze względu na jego ogrom, czy chociażby krzesełka ułożone w nazwę VAK-P (sektor gospodarzy) to jednak bardzo mocno zaciekawiły mnie banery wzorowane na flagi grup czy też fanklubów, które przytwierdzone są do barierek na stałe… Istny AMU. Udając się pod sektor miejscowych, miałem nadzieję, że chociaż ich flagi to płótna z prawdziwego zdarzenia, co na szczęście okazało się prawdą. Niestety znalazłem nieco inny mankament… wygląd, który jednoznacznie aż prosił się o renowację. Flagi były brudne i nierzadko także porozdzierane, co w naszych polskich realiach jest wręcz niedopuszczalne. Patrząc jednak pozytywnie, bo nie ma co być zbytnio uszczypliwym, na duży plus oceniam samą trybunę, gdzie nie sposób było nie zauważyć sporej ilości akcentów ultras w postaci graffiti, czy też malunków nawiązujących do VAK-P.

Sam początek spotkania zrobił na mnie duże wrażenie… w pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu. Na stadionie roznosił się bardzo melodyjny i głośny śpiew, brakowało mi jednak barw klubowych oraz szali, które to podczas „You'll never walk alone” podniosło, a może raczej posiadało ze sobą niespełna 5% kibiców obecnych na stadionie. Zupełnie nie mój klimat, a pomyśleć, że jakieś dwie czy trzy dekady temu jaraliśmy się stylem brytyjskim, który to w doskonały sposób prezentują obecnie Holendrzy.
Na całym fanatycznym sektorze VAK-P, bo tak odbieram to miejsce, aktywnie dopingowała zaledwie niewielka grupa, która to intonowała przyśpiewki podchwytywane przez swoją trybunę, a następnie cały stadion. Z każdym strzelonym golem doping na trybunach rósł w siłę i po 4-tym zdobytym golu pokaz możliwości wokalny kibiców z Twente był naprawdę bardzo, bardzo dobry.
W sektorze dało się dostrzec 3 bębniarzy, którzy to wybijali rytm przyśpiewek, nie było za to prowadzącego… Co dziwne, kibice na trybunach nie byli zbytnio skłonni do klaskania, nadrabiali za to zdolnościami wokalnymi, o których już wspominałem. Najbardziej charakterystycznym obrazkiem, który praktycznie nieustannie miałem przed oczyma, byli kibice przemierzający z „wytłaczankami”, na których znajdowały się piwka. Oczywiście po rozdaniu złotego trunku wśród znajomych wspomniana podstawka była wyrzucana "w niebo".
Będąc w Holandii, czy też innych krajach należy pamiętać, że pojęcie Ultras nie oznacza tam ludzi od opraw czy odpalania piro, dlatego też pomimo obecnych napisów, czy też flag o tej treści niestety nie doświadczyłem najpiękniejszego efektu kibicowskiej sztuki. Jedyne piro, jakie pojawiło się tego dnia to odpalony przez małolatów na trybunie prostej „ogień wrocławski”, co i tak strasznie mnie zdziwiło, szczególnie ze względu na jego lokalizację, jak i samych sprawców.
Najzabawniej na trybunie VAK-P wyglądała jednak końcówka pierwszej połowy meczu, kiedy to znaczna ilość kibiców zaczęła schodzić do Supportershome, gdzie głośna muzyka znacznie dawała się we znaki, a kolejne kubeczki z piwem tylko czekały na swoich nabywców.

Kibice gości zjawili się w liczbie ok. 200 głów, stanowiąc zaledwie niewielki procent dla ponad 24.000 obecnych tego dnia na De Grolsch Veste kibiców. Mieli ze sobą kilka flag na kijach, którymi machali tylko na samym początku spotkania i na tym się w sumie skończyło. Odpalili też jakieś kiepskie świece dymne, bo tylko dzięki jupiterom dało się dostrzec delikatne zielone zabarwienie w powietrzu. Pierwsza połowa w ich wykonaniu była bardzo słaba, byli praktycznie niesłyszalni pod sektorem Twente. W drugiej połowie, kiedy przemieściłem się pod ich sektor, było już nieco lepiej, ale mając przegrany mecz, nic zbytnio nie motywowało ich do prowadzenia dobrego dopingu. Tutaj było jednak widać gniazdowego, który to zagrzewał do śpiewania. Chłopaki w drugiej połowie meczu w „polskim stylu” zdjęli swoje koszulki i zaczęli nimi wymachiwać nad swoimi głowami. Pomimo 4 straconych goli jechali z dopingiem, mając rezultat spotkania totalnie w dupie :-) Najbardziej zdziwiło mnie podziękowanie dla piłkarzy, którzy to tego dnia grali totalną padakę i gdyby wykorzystali, chociaż połowę swoich sytuacji rezultat byłby zupełnie inny.

Reasumując to spotkanie, pozostaje pewien niedosyt, bo skromnie liczyłem na jakieś aspekty, które można spotkać we wschodniej części Europy, ale jak wiadomo, każdy kraj rządzi się swoimi prawami i trzeba brać na to poprawkę, tym bardziej będąc w zachodniej części Europy. Mimo wszystko nie żałuję wizyty na obiekcie De Grolsch Veste i mam w planach zaliczyć jeszcze kilka holenderskich obiektów, by przekonać się, jak naprawdę wygląda tamtejsza scena kibicowska. Wiadomo, że po jednym spotkaniu nie można oceniać całokształtu, ale w jakiś sposób zostałem już wprowadzony i uświadomiony co do panujących tam standardów. Mam nadzieję, że do zobaczenia niebawem na kolejnym obiekcie w tym niewielkim, ale za to malowniczym kraju.

FOTORELACJA
Twente Enschede – ADO Den Haag 17.09.2016

Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 Twente Enschede - ADO Den Haag 17.09.2016 

4 Komentarze on On tour: Twente Enschede – ADO Den Haag 17.09.2016

  1. Mieszkam w Holandii juz od 5 lat, powiem ci szczerze ze nie wybrales najlepszej ekipy do obejrzenia. Osobiscie sympatyzuje z druzyna z Rotterdamu, i to jest wlasnie jedna z ekip ktora potrafi zrobic niezle show na trybunach (wiadomo ze nie w kadym meczu). Niestety nie bedziesz mial okazji obejrzec holenderskiego "el clasico" Feyenoord – Ajax ( na te mecze wymagana jest karta kibica, ktorej wyrobienie trwalo 2 lata). Zycze dalszych udanych wyjazdow po Holandii.

    • Nie twierdzę, że to najlepsza ekipa, ale w moim odczuciu jedne z czołowych ekip tego kraju.
      Nigdy nie mówię nigdy, może za dwa lata pojawię się na tym spotkaniu ;) 

    • Wow, dwa lata? Dlugo czasu zajelo Ci wyslanie formularzu do klubu :D Karte kibica wyrabia sie w kilka dni, nie jest natomiast mozliwe kupno na nia biletu na klasyka. Jak cos, to zapraszam przed meczami Feye na varkenoord, i pytaj tam o "polskich", skieruja Cie do nas raczej bez problemu ;)

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*