Unterwegs, austriacki fanzin kibicowski Josefa Grubera

Ilość niemieckich zinów, jaka recenzowana jest na stronie, niezbyt pozytywnie napełniała mnie chęcią nabycia kolejnego tytułu. Nie wiem, czy wynika to z zazdrości, że Niemcy mimo wszystko nadal potrafią wydawać papierowe pisemka, czy też z dość dużego dystansu, jaki mamy do tamtejszych kibiców. „Unterwegs” to jednak coś innego, bo co prawda jest to fanzin w języku niemieckim, ale wydawany w Austrii od 1996 roku przez bardzo znanego w naszym kraju Josefa Grubera, przez co nie sposób było o nim nie wspomnieć. Wydanie 12 z maja 2016 to dość istotny numer, ponieważ właśnie teraz obchodzona jest 20-ta rocznica jego istnienia. To właśnie ten numer jako pierwszy został wydany w pełno kolorowej formie!. Dodając do tego fakt, że drukowana cyfrowo gazetka posiada aż 100 stron oraz nienaganną grafikę i skład tekstu, znowu zaczynam się zastanawiać, kiedy na naszym lokalnym podwórku pojawi się coś nowego w dziedzinie kibicowskich publikacji?.

Po przeczytaniu dość obszernego wstępu zacząłem zapoznawać się ze spisem treści, w którym oczywiście nie zabrakło polskich akcentów. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, że obcokrajowcy uwielbiają odwiedzać naszą Ojczyznę i jak powszechnie wiadomo, ich głównym celem nie są zabytki turystyczne, ani też gra piłkarzy, lecz nasze polskie trybuny i zasiadający na nich kibice. Gazetka w głównej mierze to obszerne relacje wraz z fotografiami z różnych zakątków Europy, ale zacznijmy może od początku.
Unterwegs_1
Z polskich akcentów, które chyba najbardziej nas interesują, w tym numerze znajdziecie relacje z pucharowego spotkania NK Celije – Śląsk Wrocław, Videoton – Lech Poznań czy też pamiętnego Napoli – Legia Warszawa. Oprócz meczowej relacji tego ostatniego spotkania w fanzinie „Unterwegs” zawarta została także informacja na temat grup zasiadających w poszczególnych sektorach Napoli oraz kilka fotek ich okołostadionowych osiągnięć. W numerze znalazły się także relacje z ligowego meczu GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec, czy też Górnik Wałbrzych – Karkonosze Jelenia Góra, którym oprócz samych opisów towarzyszyły także obszerne informacje na temat historii czy też samego dostania się na stadion.
Unterwegs_graffiti
Ponadto w numerze zamieszczona została także informacja zaczerpnięta od Mirko Otto (BFU) na temat Śląska Wrocław oraz flag wywieszanych na ich meczach. Kibice znający język niemiecki, będą mogli także zaczerpnąć informacji na temat Muzeum GKS-u Katowice oraz prywatnej kolekcji Legendy BKS-u Bielsko – Leona. Ponadto na dwóch stronach fanzina „Unterwegs” zamieszczone zostały polskie graffiti, głównie ze śląskich okolic. Z polskich akcentów należy także nadmienić o wywiadzie z kibicami Górnika Wałbrzych, który niestety nie był zbyt obszerny, ale mam nadzieję, że prywatnie uda mi się go przeprowadzić w nieco ciekawszy i tym samym obszerniejszy sposób.
W numerze oprócz wspomnianych przeze mnie polskich akcentów przewinął się także mecz ligi francuskiej, czy chorwacki klasyk Dinamo – Hajduk. Ciekawe spotkanie w pucharach Spartaka Trnava z PAOKiem oraz mecz Rapidu Wiedeń z Austrią Salzburg to także ciekawe kąski dla zwolenników zagranicznej sceny ultras. Ten numer wzbogaciło także kilka relacji ze spotkań niższej ligi włoskiej.
Unterwegs_hungary_romania
W numerze znalazła się także historyczna relacja rozgrywanego w Rotterdamie, a następnie „u siebie” meczu Rapidu z 1996 r. Dużym zainteresowaniem może się także cieszyć relacja z kwalifikacji do Mistrzostw Europy, w których to zmierzyli się nasi bracia z Węgier ze swoimi chyba największymi wrogami, czyli Rumunami. Spotkanie, o którym swego czasu było bardzo głośno w mediach kibicowskich oraz także tych komercyjnych, sporym echem odbiło się także na łamach „Unterwegs”, bo relacja wraz z fotografiami oraz wywiadami zajęły aż 13 stron!

Unterwegs_interview_gornik_walbrzych
Podsumowując to pisemko, nie sposób jest je chwalić, bo zachowało ono swój podziemny klimat aż do dzisiaj. Jedyne, do czego mogę się doczepić, to znikoma wręcz ilość informacji na temat samej Austrii, którą może w pewien sposób usprawiedliwiać niezbyt wielka aktywność tamtejszej sceny ultras. Nie wiem, czy cyfrowa wersja druku jest efektem old schoolu, czy też niewielkiego nakładu jej wydawania, co nie zmienia jednak faktu, że mam ogromny szacunek do jej autora za wkładaną przez niego pracę. Najbardziej bawi mnie chyba jednak, bo kiedyś strasznie denerwowało, ale już się z tym pogodziłem, że zagraniczni groundhopperzy, czy też redaktorzy magazynów kibicowskich potrafią napisać o wiele więcej w relacji kibicowskiej z naszego kraju, niż sami kibice danej ekipy. Zastanawia mnie, czy my, Polacy, jesteśmy takimi analfabetami, czy też poziom „kalkulowania” zysków i strat wkradł się do każdej dziedziny kibicowskiego rzemiosła i tym samym to sobie po prostu „odpuszczamy”?

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*