#Uwolnić Maćka – 40 miesięcy życia, które ukradł system

O ile sama postać Macieja Dobrowolskiego pewnie nie jest społeczeństwu zbyt dobrze znana, tak hasło #Uwolnić Maćka, które miało na celu rozpropagowanie sytuacji, w jakiej znalazł się warszawski kibic, jest znane nie tylko kibicom z Polski czy Europy, ale także zwykłym obywatelom naszego kraju oraz emigrantom. Książka opisuje dramatyczną historię Maćka, któremu to zarzuty zostały postawione tylko i wyłącznie na podstawie zeznań świadka koronnego. Wyobrażacie sobie, że śpicie wygodnie w swoim łóżku, kiedy nagle o 6 rano policja Was aresztuje i jak się potem okazuje, bezpodstawne zatrzymanie trwa przez 40 miesięcy Waszego życia? Ta książka to nie fikcja to historia, która niestety wydarzyła się naprawdę i to rzekomo w wolnym kraju, za jaki uważa się nasza Polska. 

Do kogo adresowana jest książka #Uwolnić Maćka?

Publikacja tytułowego Maćka, czyli Macieja Dobrowolskiego oraz Łukasza Kowalskiego to moim zdaniem obowiązkowa pozycja nie tylko dla ludzi ze świata kibicowskiego, ale w szczególności dla każdego mieszkańca naszego kraju. O ile, my kibice, mamy chociażby pobieżną świadomość funkcjonowania aparatu prawa kraju, w jakim żyjemy, tak zwykły obywatel mógłby w końcu przebudzić się z idealistycznego snu o praworządnej rzeczywistości i zaczął odbierać ją taką, jaka jest naprawdę.
Historia, która przytrafiła się Maciejowi to dla wielu czysta abstrakcja, lub też bagatelizowana sprawa, która dotyczy przecież człowieka z łatką kibola pozwalającą z góry postrzegać go jako osobę winną. Mądrzejsi, bardziej obiektywni i niezmanipulowani przez system dostrzegą dzięki niej rażące zaniechania, bo jak można wytłumaczyć zamknięcie niewinnego człowieka (w polskim „państwie prawa”, w którym to podobno panuje domniemanie niewinności) w więzieniu, bez dowodów i ostatecznego wyroku na ponad 3 lata!? 

Jak wygląda życie w polskim więzieniu?

Opowieść Maćka opisaną w tej książce czyta się z zapartym tchem, ponieważ ciekawość i zażenowanie nie pozwala być obojętnym na dalsze losy bohatera, który to w odczuciu czytelnika już od pierwszych stron książki wierzy w jego niewinność. Autor bardzo dokładnie i emocjonalnie opisuje nam swoje przykre doświadczenia towarzyszące mu od pierwszych chwil porannego zatrzymania go przez policję, poprzez bardzo długi okres życia w przetrzymaniu i niepewności podczas aresztu wydobywczego. W książce spotkamy się także z reakcją autora poznającego mechanizmy rządzące światem więziennictwa oraz jego przeżycia dotyczące kryminału, z którym nigdy wcześniej nie miał styczności. 
Interesującym zagadnieniem są opowieści na temat systemu więziennictwa oraz realiów panującego w nim życia więziennego. Najbardziej zaciekawił mnie opis postępowania strażników więziennych, policjantów, jak i sędziów, którzy często bezlitośnie czy wręcz złośliwie obojętnie przekreślają życie drugiego człowieka. Śmiem twierdzić, że dla nich winność, czy też niewinność bardzo często nie ma większego znaczenia. Dla takich ludzi liczą się statystyki, a skoro kogoś postawiono pod sąd, no to „przecież nie bez powodu”. Książka #Uwolnić Maćka to także opowieść o zachowaniu godności w ekstremalnej sytuacji oraz prawdziwej przyjaźni i ogromnej nadziei na lepsze jutro.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Bardzo podobała mi się krótka część napisana przez Łukasza Kowalskiego, który to przedstawił historię Maćka po drugiej stronie muru. Przeżycia jego przyjaciół oraz opis organizowanej akcji, która przecież odbiła się szerokim echem w całym naszym kraju. Najbardziej urzekła mnie sytuacja, kiedy chłopaki stawali na głowie, by wpłacić kaucję pozwalającą wreszcie wyjść Maćkowi z aresztu. W zaangażowaniu i zachowaniu chłopaków dało się wyczuć uczucia świadczące o prawdziwej przyjaźni. 
W książce, na jej ostatnich stronach, znalazła się także skromna fotorelacja z akcji #uwolnicmacka, w której to uczestniczyła cała kibicowska Polska. Jak widać, w imię słusznej sprawy kibice potrafią się jednoczyć i wbrew dyrdymałom jakie kładom ludziom do głów media podział klubowy nie ma wtedy najmniejszego znaczenia. 

Po co powstała ta książka?

W środowisku kibicowskim opinie na temat tej książki zostały podzielone, a samemu autorowi nierzadko zarzuca się gwiazdorstwo tylko dlatego, że po wyjściu z więzienia postanowił wydać książkę. Moim zdaniem jego postawa to jedyna słuszna forma walki z bezlitosnym wobec niego systemem. Cieszy mnie, że ta publikacja ujrzała światło dzienne, ponieważ o takich niesprawiedliwych historiach trzeba mówić bardzo głośno. Nie zapominajmy, że Maciej może cieszyć się wolnością dzięki ogromnej akcji jego przyjaciół, którzy dawali mu wsparcie i poprzez media bardzo nagłośnili całą sprawę. Książka to także zobrazowanie dowodu, jak w Polsce przymyka się oczy na bezprawie, którym niewątpliwie jest przetrzymanie w więzieniu człowieka bez wyroku przez kilka lat. Dodatkowym absurdem jest fakt, że znalazł się on za kratami tylko na podstawie pomówień byłego gangstera, który rzekomo postanowił odkupić swoje winy, dzięki czemu nadano mu tytuł świadka koronnego i niepisane prawo do osądzania ludzi.

„… mam prawo do szczęścia,
nie mam szczęścia do prawa…”

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*