On tour: Wielkopolska niedziela – 21.08.2016

Chcąc w pełni wykorzystać swój niedzielny pobyt w Wielkopolsce postanowiłem niczym prawdziwy groundhopper odwiedzić kilka obiektów piłkarskich jednego dnia. Dokonując wyborów spotkań, kierowałem się typowo aspektem kibicowskim, który to dla mnie jest najważniejszą wartością, chociaż cenię sobie także specyficzne stadiony, czy też trybuny okalające murawę boiska. Podczas dobierania meczy wszystko zależało także od położenia geograficznego miast oraz godzin rozgrywania spotkań, ale ostatecznie udało mi się wyselekcjonować 3 mecze, co uważam za bardzo dobry wynik.
Niestety już od samego poranka pogoda za oknem nie była zbyt korzystna, a wszystko to za sprawą przelotnych opadów deszczu, co jednak nie mogło mieć najmniejszego wpływu na podjętą przeze mnie decyzję. Tego dnia zagościłem na meczach w Pleszewie, Krotoszynie oraz Nowych Skalmierzycach, a jakie wrażenia towarzyszyły tym wizytom, możecie przeczytać w bardzo krótkich relacjach znajdujących się poniżej.

Stal Pleszew – Raszkowianka Raszków 6:1, 11:00

Niedzielny poranek rozpocząłem od śniadania w okolicach obiektu w Pleszewie, bo już o godzinie 11:00 doszło do pojedynku Stali Pleszew z Raszkowianką Raszków w ramach rozgrywek kaliskiej klasy okręgowej. Parking znajdujący się bezpośrednio przy stadionie przypasował mi do tego stopnia, że pierwszą połowę spotkania podziwiałem zza kierownicy samochodu. Nie jestem raczej zwolennikiem tego typu akcji, ale jak to się mówi, wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Do pełnej satysfakcji mojego „śniadania mistrzów” zabrakło mi tylko złocistego, gazowanego trunku, no ale będąc szoferem samego siebie, trzeba było pogodzić się z takim, a nie innym obrotem sprawy. Niestety, na własne oczy doświadczyłem faktu, że młynek kibiców gospodarzy to już historia i ruch kibicowski, jaki tam dość niedawno istniał, odszedł w zapomnienie. Sam kameralny stadionik był niczego sobie. Najbardziej przypasowała mi chyba bieżnia okalająca boisko piłkarskie, która to zawsze w idealny sposób daje możliwości do fotografowania trybun, które w tym przypadku nie świeciły pustkami, ale też niczym szczególnym się nie wyróżniały.
stal_pleszew
stal_pleszew

Astra Krotoszyn – Olimpia Brzeziny 2:1, 13:00

Po zakończeniu pierwszej połowy spotkania w Pleszewie ruszyłem wiejskimi drogami w kierunku oddalonego o 40 km Krotoszyna, by być świadkiem spotkania miejscowej Astry z Olimpią Brzeziny w ramach rozgrywek kaliskiej klasy okręgowej. Kręcąca się w okolicach stadionu policja dawała mi nadzieję, że może tym razem uda mi się doświadczyć zorganizowanej grupy kibicowskiej. Jak się potem okazało „interesowali się” oni motocyklistami, którzy to w przeddzień meczu w sąsiedztwie stadionu mieli swój zlot. Niestety, ale oprócz akcentów w postaci graffiti, czy też innych tagów na murach znajdujących się w okolicach obiektu, jak i na samym obiekcie nic szczególnego nie odnotowałem. Co prawda niezbyt liczna grupka kibiców Astry była obecna na tym spotkaniu, ale całkowicie odpuścili oni sobie dopingowanie i wywieszanie flag tego dnia. Sam obiekt zrobił na mnie dość duże wrażenie, ze względu na jego prostotę i pewnego rodzaju „old schoolowy” styl. To właśnie takie stadiony mają duszę! Opisując to spotkanie, nie sposób nie wspomnieć o muzyce, która dobiegała z głośników kończącego się „pikniku” harleyowców i która w pewien sposób zagłuszała meczową ciszę. Szkoda, że nie był to głos kibiców, no ale tak już czasami bywa.
astra_krotoszyn_kibice
astra_krotoszyn_kibice
astra_krotoszyn_kibice
astra_krotoszyn_kibice
astra_krotoszyn_hooligans
krotosyn_fc_lech

Pogoń Nowe Skalmierzyce – Biały Orzeł Koźmin 1:1, 16:00

Ostatnim punktem, do którego dotarłem, po 45 minutach jazdy były Nowe Skalmierzyce, czyli miasto położone między Kaliszem a Ostrowem, gdzie mieszkają kibice miejscowej Pogoni, którzy to sympatyzują z dość znaną w Wielkopolsce Ostrovią Ostrów. Na obiekcie przy Mostowej 1 miejscowa Pogoń w ramach rozgrywek grupy południowej IV ligi wielkopolskiej podejmowała o godzinie 16:00 Białego Orła Koźmin. Niestety, ale po raz kolejny byłem rozczarowany. Co prawda wokół barierek okalających boisko dało się dostrzec fanów gospodarzy, ale spotkanie należy uznać raczej za mecz „bez większych historii”. Dość agresywna gra na klimatycznym obiekcie powodowała nerwowe i dosadne komentarze miejscowych, co w pewien sposób wynagrodziło mi trud oraz sens tej wycieczki.
pogon_nowe_skalmierzyce_kibice
pogon_nowe_skalmierzyce_kibice
pogon_nowe_skalmierzyce_kibice
Będąc szczerym, liczyłem się z tym, że niezbyt korzystna pogoda, jaki i sezon wakacyjno-urlopowy mogą wpłynąć negatywnie na moje ostateczne odczucia związane z tą wycieczką. Kolejna sprawa, że niedziela to bardzo często dzień kaca, no ale mecz piłkarski to chyba najlepsze lekarstwo na taką dolegliwość, chyba że ktoś nie ma nawet siły, żeby się podnieść z łóżka. Sam pomysł tripu zrodził się całkiem przypadkowo, dlatego główną ideą było spędzanie czasu w otoczeniu zmagań piłkarski i „zaliczeniu” kolejnych stadionów, co się jak najbardziej udało. Mam tylko nadzieję, że następnym razem podczas takich spontanicznych wycieczek zaskoczą mnie jacyś kibice.

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*