Wywiad z Małpą, kibicem Górnika Konin

Kibol z Sektora: Witaj Małpa, opowiedz coś o sobie, od kiedy jesteś kibicem Górnika, kiedy zaliczyłeś swój kibicowski debiut na stadionie oraz na ilu wyjazdach Twojej drużyny do tej pory byłeś obecny?
Małpa (Grónik Konin): Witam! Kibicem Górnika jestem od zawsze ;-) ! Niestety nie pamiętam pierwszego meczu, na jakim się pojawiłem, ale na pewno było to na początku lat 90'. Zapadł mi w pamięci jednak mecz chyba z października 94 z Polonią Bytom, ponieważ było to spotkanie, na którym pierwszy raz zobaczyłem kibiców gości!.
Wyjazdy hmm? Sam jestem ciekaw ilości moich wyjazdów. Nie mam na pewno jakieś oszałamiającej liczby, ponieważ od zawsze grałem w piłkę w Górniku i bardzo często moje mecze pokrywały się z meczami seniorów. Pamiętam za to doskonale mój debiut wyjazdowy.
Listopad 1996 rok, zimny poranek na osiedlu zbiera się całkiem zgrabna banda – ja miałem wtedy 14 lat! Z Konina do Bydgoszczy na Zawiszę wyjeżdżają 3 nabite autokary w tym jeden z Ronda (moja parafia). Pamiętam pierwsze porządne trzepanie na bramach, race przemycane przez naszych wychowanków, którzy wtedy grali w Górniku, a po meczu ostry wpierdol od psów, które wjechały do naszego autokaru, ponieważ ciskaliśmy w tubylców wszystkim, co zmieściło się przez okno. Jeszcze długie lata jeździł po Koninie ów autokar z dziurą w podbicce, która zrobił podjaranay pies pałką. Jak na razie mój ostatni, ale nie ostatni wyjazd do Jarocina rok 2016 – jakby nie było, od debiutu minęło już 20 lat!

gornik_konin_kibice_02
Kibol z Sektora: Jesteś kibicem, który doskonale pamięta piękne lata 90'. Czego najbardziej brakuje Ci z tamtego okresu, do czego chciałbyś wrócić?. Czy jest coś, co zmieniło się na lepsze w porównaniu do tego, co już było i Twoim zdaniem warto to docenić?
Małpa (Grónik Konin): Lata 90' to hasło wzbudza wśród wielu z nas na pewno fajne wspomnienia. Ja okres ten nazywam „Dzikim Zachodem”, ponieważ nigdy nie wiedziałeś czego i kogo możesz się spodziewać czy to w zwykły dzień meczowy, czy to idąc zimą po mieście. Wtedy było w modzie jeżdżenie po innych miastach i „krojenie”.
Brakuje mi spontanu w tym wszystkim. Kiedyś nie było zakładania, że jedziemy tylko tu i tu, nie było planowania opraw tygodniami czy długotrwałych zbiorek pieniędzy na owe oprawy. Nie było także podziałów wśród kibiców, nie było kalkulowania. Jak nie było wystarczająco chętnych ludzi na autokar, bo nie miał wtedy nikt w ekipie dostępu do auta, co obecnie jest raczej niezrozumiale, to zawsze był pociąg….
Brakuje mi tej adrenaliny, która za każdym razem podnosiła się, gdy tylko zacząłeś podróż do obcego miasta, ponieważ w każdej chwili mogłeś spodziewać się „wietrzenia autokaru” lub ludzi z łańcuchami, lub kijami bejsbolowymi na drodze. Pamiętam ten widok w Sulechowie do dziś. Wyjazd do Zielonej Góry autami, oczywiście nie było mowy o żadnym ogonie, bo kiedyś tego nie było. Przerwy w meczu, to było coś, na co się czekało! Zawsze, gdy mecz był domowy, podchodziło się jak najbliżej przyjezdnych z nadzieją, że „coś się wykręci”. Psy w zielonych mundurkach z długimi (pamiętne setki) białymi palami, które rozdzielali na prawo i lewo. Na wyjazdach to te 15 minut, na których trzeba było być najbardziej czujnym, bo nigdy nie wiedziałeś czego się spodziewać… latających kamieni, ataku na flagi, czy też jakieś szybkiej bójki kolo budki z jedzeniem, bo kiedyś w modzie było puszczanie po 2-3 osoby to stoisk gdzie także posilali się miejscowi.
Obecnie lepsza jest melodyjność i jakość dopingu, ponieważ w tamtych czasach bardzo modne było spożywanie pewnego trunku, który nie pozwalał często na uczestnictwo w dopingu, ale za to nie było problemu z wejściem na stadion czy sektor.

Kibol z Sektora: Pamiętam, że kiedy wymieniałem się fotkami, nie rzadko spotykałem też Twoją ksywkę na odwrocie fotek. To były piękne, korespondencyjne czasy. Masz gdzieś jeszcze stare fotki, składaki albo jakieś ziny, którymi się wtedy wymieniałeś? Wiem, że fotograficzna pasja została Ci do dzisiaj, możesz przybliżyć, jak rozpoczęła się Twoja przygoda z aparatem i dlaczego zdecydowałeś się pstrykać fotki na trybunach?
Małpa (Grónik Konin): Z biegiem czasu docenia się coraz bardziej, to co było kiedyś. Tak samo jak w/w zajawka.
Oczywiście mam sporo zdjęć oraz składaków. Żałuję jednak, że są to tylko foty Górnika, ponieważ innych ekip się pozbyłem, a trochę tego miałem i były tam naprawdę unikatowe ujęcia. Ziny też się jakieś dostawało i z nich oraz listów czerpało informacje i to zazwyczaj z dużym opóźnieniem. Ostatnio właśnie wspominaliśmy oczywiście teraz na Fejsie…z kolegą Szczeną (Sarzyna) – Pozdro! właśnie te pamiętne znaczki… ileż to miałem dopłat. Codzienna myśl jaka towarzyszyła mi w szkole odnośnie ilości kopert w skrzynce pocztowej. Teraz gdy sobie przypomne, jakie dostawałem jakościowo zdjęcia z zachodu.
To były czasy, które nie wrócą, a młode pokolenie nigdy tego nie zrozumie, nie poczują tego klimatu…
Przygodą zaraził mnie kumpel, który w 95' już się tym zajmował. Później ja przejąłem jego arsenał. Co do przygody z aparatem, to pamiętam zakup w 2002 roku Minolty (Pozdro Darek z Rawicza), jaki to był przeskok jakościowy. Zajarałem się tym chyba poprzez wcześniejszą korespondencję. Zawsze też byłem bliżej tych „boiskowych gwiazdeczek”, czy też kibiców drużyny przeciwnej i jakoś tak pozostało do dziś.

malpa_konin_widzew
Kibol z Sektora: Wielkopolska Lechem stoi, ale kibice z Konina są bardzo dobrze znani za sprawą Górnika. Powiedz nam, jak obecnie wygląda sytuacja w mieście? Czy Łańcuchy wspierają także Lecha, czy jest to osobny, niezależny FC?
Małpa (Grónik Konin): Temat wielokrotnie wałkowany, ale tak naprawdę Konin zawsze był kojarzony z Lechem i to tam swoje pierwsze szlify zdobywali kibole, którzy później tworzyli historie ruchu kibicowskiego na Górniku. Od jakiegoś jednak czasu sprawy się uporządkowały i Górnik to odrębna firma, działamy na swoje konto – Nie Pyry, tylko Łancuchy.
gornik_konin_kibice_04
Kibol z Sektora: No właśnie, Łańcuchy… wiele ludzi w Polsce zastanawia się, skąd wzięła się ta nazwa i krążą wokół tego „legendy”. Możesz nam wyjaśnić i przekazać info z pierwszej ręki skąd wziął się taki przydomek konińskich kibiców?
Małpa (Grónik Konin): ŁAŃCUCHY!!! Powiem szczerze, że sami długo nie wiedzieliśmy, dlaczego takim określeniem witają nas zawsze na zachód od Konina i to jest ważne, że na zachód… głównie w pięknym mieście Września. Oczywiście na początku odbierane to było jako wyzwiska. Co do samej etymologii to wzięło się głównie z przesłanek historycznych. W XIX wieku, w czasach zaborów, w Strzałkowie znajdowała się granica między zaborami pruskim i rosyjskim. Granica była wyznaczona właśnie przez potężne łańcuchy, które oddzielały okupowane przez Prusy i Rosję ziemie. Mieszkańcy terenów położonych na zachód od Strzałkowa (zabór pruski) nazywali mieszkańców sąsiednich terenów w stronę Konina, właśnie łańcuchami (zabór rosyjski). Najprawdopodobniej z racji, że Konin był największym skupiskiem ludności w tym rejonie, przydomek ten przylgnął właśnie do mieszkańców Konina i całego regionu konińskiego. Obecnie jest on kultywowany przez nas kibiców, a my jesteśmy z tego dumni! To my Łańcuchy!
gornik_walbrzych_gwardia_gornik_konin
Kibol z Sektora: Jeszcze w latach 90' mieliście zgodę z Górnikiem Wałbrzych, możesz przybliżyć historię tej relacji, kiedy powstała i w jakich okolicznościach oraz kiedy została zerwana? Obecnie padła zgoda Gwardią Koszalin i myślę, że ten temat jest równie interesujący dla kibiców, którzy chcieliby wiedzieć, jak do tego wszystkiego doszło?
Małpa (Grónik Konin): Zgoda ta powstała w sezonie 1996/97. Dokładnie miało to miejsce podczas wizyty Wałbrzyszan w Koninie, podczas meczu ligowego 12.10.1996. Do Konina wybrało się autokarem ok. 50 gości. Po wspólnych rozmowach przybito zgodę. W trakcie trwania zgody, obydwie ekipy wspierały się wzajemnie na najważniejszych meczach, jak i wyjazdach w swojej okolicy. Relacje na linii Konin-Wałbrzych zostały nieco nadszarpnięte właśnie po finale PP w Poznaniu oraz po jednym ze spotkań na Dolnym Śląsku. Ponadto, od sezonu 1998/99 dało się odczuć postępującą zmianę pokoleń na konińskich trybunach, co skutkowało zanikiem wzajemnych kontaktów. Wszystko to sprawiło, że zgoda przeszła do historii, mimo iż nie było nigdy oficjalnej daty jej zakończenia. Starsi kibice z Konina do dziś jednak miło wspominają dawną zgodę z wałbrzyskim Górnikiem.
Gwardia Koszalin – pozdro dobre mordy!!! Tyle w tym temacie na chwilę obecną!

gornik_konin_kks_kalisz_kibice
Kibol z Sektora: Który sezon albo rok uważasz za najgorszy w historii Górnika? Ci bardziej zorientowani wiedzą, że niejednokrotnie mieliście spore problemy finansowe, ale także sportowe (PP), a jednak mimo wszystko klub mający wzloty i upadki jakoś to wszystko przetrwał i dalej funkcjonuje.
Małpa (Grónik Konin): Najlepszy wynik w II lidze koninianie osiągnęli w sezonie 1997/98. Zajęli wówczas 2 miejsce w tabeli, a wyprzedzeni zostali jedynie przez Ruch Radzionków. Paradoksalnie w tym sezonie awansowała tylko jedna drużyna z tabeli, mimo iż rok wcześniej były to dwie drużyny.
W trakcie II ligi nie brakowało licznych, mniejszych lub większych skandali i zamieszań wokół drużyny seniorów. Zresztą ówczesne rozgrywki, zdaniem wielu obserwatorów życia sportowego w Polsce były dalekie od uczciwości, a przekupowanie sędziów i zawodników rywali miało być na porządku dziennym. W lidze znane były praktyki prywatnych klubów takich jak np. Dyskobolia Grodzisk Wlkp., którego właścicielem a dokładnie biznesmen był Z. Drzymała. W sezonie 1999/00 w klubie pojawili się dziwni ludzie, w tym były reprezentant Polski Piotr Nowak. Dawna drużyna została jednym słowem zdemolowana. Dziwne układy i źródła finansowania sprawiły wkrótce, że bieda na stałe zagościła w drużynie, a piłkarze nie mieli płacone na czas. Klub ze zmienioną nazwą na KP Konin, po pierwszej rundzie został potajemnie przeniesiony do Bydgoszczy.
Koniński klub w II lidze w latach 90' uchodził raczej za piłkarskiego krezusa niż ligowego przeciętniaka pod względem finansów. Przynajmniej do sezonu 1999/00. Najpierw klub był hojnie dotowany przez kopalnię, później przez jedyną w tamtym okresie hutę aluminium w Polsce. Nakłady przeznaczane na piłkę przez te zakłady były znaczące, a sam budżet klubu był porównywalny, a nawet wyższy niż u niejednego klubu bezpośrednio z Ekstraklasy. Szczególnie gdy zawodnicy występowali pod nazwą Aluminium, nie mogli narzekać na warunki zatrudnienia.
Na samą myśl i wspomnienie tłustych lat 90' w konińskiej piłce, aż łezka w oku może się zakręcić. Kilka lat naszego klubu na zapleczu Ekstraklasy rozsławiło nieznany dotąd Konin na piłkarskiej mapie Polski. Szkoda, że mimo ogromnej kasy wpakowanej w piłkę, nie udało się nigdy biało-niebieskim awansować do najwyższego poziomu rozgrywek, ani zdobyć Pucharu Polski, choć to trofeum było akurat bliskie – DZIĘKI FRYZJER!!!. Wówczas inaczej mogłaby się potoczyć historia konińskiej piłki, ale tego już się nigdy nie dowiemy…
Najgorsze… pozycja outsidera w sezonie 2003/04 doprowadziła do wycofania się sponsorów i późniejszej destrukcji klubu. Po zakończeniu rozgrywek klub stanął na krawędzi organizacyjnej przepaści. Nieznana była przyszłość zespołu, a większość zawodników, węsząc kłopoty, szybko znalazła nowe źródła utrzymania. Gdy zapadła decyzja o wycofaniu zespołu z rozgrywek centralnych, przez miasto przeszedł pochód kibiców oraz działaczy sportowych i politycznych przeciwko upadkowi piłki nożnej w Koninie. Po rozwiązaniu zespołu seniorów, na bazie wychowanków skompletowano drużynę, którą zgłoszono do rozgrywek… A klasy.
Konsekwencje na następne lata były znamienne dla konińskiej piłki. Gdy doszło do dalszych przekształceń własnościowych w konińskim sektorze energetycznym i metalurgicznym, bogate dotychczas źródło sponsorowania sportu w mieście zostało praktycznie definitywnie wyczerpane. Żaden z dotychczasowych sponsorów, nie chciał w takim stopniu jak dotychczas, brać dalszego udziału w finansowaniu klubu co trwa do chwili obecnej, a miasto wręcz często robi nam pod górkę….tak więc z Górnikiem przeszliśmy prawie wszystkie fazy rozgrywkowe, niestety oprócz tej najwyższej…

Kibol z Sektora: Jak obecnie wygląda organizacja ruchu kibicowskiego na Górniku? Wszyscy działacie razem w dobre imie klubu, czy też istnieje podział na hoolsów, ultrasów i ludzi zasiadających w młynie. Jakie jest Twoje zdanie na temat kibicowskich podziałów?
Małpa (Grónik Konin): Niestety podziały w ekipach to dla mnie działanie „in minus". W większych ekipach powiedzmy, że jeszcze daje to radę, ale w mniejszych jest to dla mnie nadal niezrozumiale.
W Górniku działamy wszyscy ku chwale Wielkiego Górnika, Są różnego rodzaju sekcje, ale wszyscy razem zasiadamy w jednym młynie bez podziałów.

gornik_konin_kibice_06_wyjazd
Kibol z Sektora: Który mecz w swojej wyjazdowej historii wspominasz najlepiej? Zapewne towarzyszy mu jakaś ciekawa historia, opowiedz coś o tym?
Małpa (Grónik Konin): Oczywiście przez te wszystkie lata było wiele takich meczów i nie jestem w stanie wybrać tego naj… Mogę do takich zaliczyć mój pierwszy wyjazd na Finał PP w Poznaniu w 98 roku i nasz parotysięczny tłum oraz zadymę na początku spotkania, gdzie decydenci Lecha biegali i nas uspokajali, ponieważ wtedy mieli groźbę zamknięcia stadionu. Szczególny był też wyjazd na Szczakowiankę i zajumanie przez jednego z naszych… zielonego ogórka, gdzie inni naprawdę mogli pochwalić się konkretnymi lupami, do dziś chłopu śpiewają znaną pieśń: "Ogórek, ogórek, ogórek…" Rydułtowy powrót wesołym busem, a tu nagle wyprzeda nas maluch i gościu nam sprzedaje fucki! Redukcja, zajechanie mu drogi i ta mina jak zobaczył 8 chłopa, którzy tak mu rozbujali malucha, że ów jegomość prawie wypad przez otwarte okno. Naj… bardziej ustawiony mecz, na jakim byłem z Groclinem u nich wynik 3-3 a piłkarze sami sobie schodzili z drogi, żeby czasami nie przeszkodzić w uzyskaniu odpowiedniego wyniku…

Kibol z Sektora: W obecnym sezonie Wasi piłkarze wywalczyli awans do 3 ligi, gdzie mieliście okazję spotkać się z kilkoma grupami kibicowskimi, w tym także z byłą już zgodą z Koszalina. Które mecze Twoim zdaniem zapowiadają się najciekawiej w rundzie wiosennej?
Małpa (Grónik Konin): Obecna 3 liga po połączeniu jest dość ciekawa. Parę meczów nam wyszło, a parę nie. Runda rewanżowa to przede wszystkim wg mnie mecz z Elaną u nas i to będzie nr 1. Mecze z Kaliszem już się trochę przejadły, ale to zawsze nasze „derby".
Wyjazdy – Lębork, gdzie jeszcze nigdy nie byliśmy oraz Koszalin, tu mam nadzieje na dobrą liczbę, a pozostałe czas pokaże. Wszędzie może się dziać cos ciekawego.

Kibol z Sektora: Jak wygląda u Was relacja na linii klub-kibice? Nie macie problemów z aktywnością kibicowską na Waszym stadionie za sprawą działaczy? Jakie znaczenie dla Waszej działalności na Stowarzyszenie Kibiców, bo w kibicowskiej Polsce różnie z tym bywa i nierzadko osoby, które wywodzą się z sektorowego środowiska, po założeniu garniturów zapominają o swoim pochodzeniu oraz założeniach, co jest bardzo przykre.
Małpa (Grónik Konin): Relacje wg mnie pomiędzy klubem i kibicami są poprawne. Historia pokazała, że tak naprawdę klub to kibice, którzy są z nim od zawsze pomimo wielu ciężkich chwil i o tym w klubie bardzo dobrze wiedzą! Parę razy niestety musieliśmy odstąpić głównie od piro, ponieważ klubowi grożono wysokimi karami, które i tak nas nie ominely, ale poza tym jakiś większych problemów ze swoją działalnością nie mieliśmy. Mamy swojego człowieka w zarządzie i nasza współpraca ma się dobrze, a osoba ta częściej jest na sektorze niż na loży.
gornik_konin_kibice_powale_stadion_09
Kibol z Sektora: No właśnie, stadion na Powalu ma swój niepowtarzalny i oldshoolowy klimat. Osobiście, to bardzo lubię odwiedzać ten obiekt. Powiedz mi, czy jako kibic starej daty jesteś zwolennikiem nowych obiektów, czy wolisz raczej stare stadiony, za którymi kryje się nierzadko piękna historia? Czy masz jakiś swój ulubiony albo też ulubione obiekty, które zrobiły na Tobie ogromne wrażenie?
Małpa (Grónik Konin): W koninie rzeczywiście jest specyficzny stadion przez to wiele się wydarzyło na nim. Przeżył on podpalanie, czy rozbiórkę. Płoty wciąż te same powyginane przez rzucających się na nie kiboli po strzelonych bramkach. Pamięta on naprawdę oldsholowe akcje – zajumanie flagi Śląskowi Wrocław, która później przez miejscowych gangsterów zawisła na Ruchu. Wjazd Lecha do sektora Ślaska. Wizyta w jednym czasie czterech ekip – Zawiszy (sektor gości) oraz Pogoni Szczecin, która przyjechała odbić fanę, Lecha, który polował na Zetkę i nas w młynie. Ostatnia zadyma z Chełmżą, tak więc ma on swój klimat….
Dla mnie nie ma znaczenia czy nowy, czy stary. Przychodzę na stadion poczuć to cos… Lubię czuć ciary, a na jakim stadionie, jest mi to obojętne. Mimo wszystko te stare mają w sobie nierzadko piękną historię i patrzy się na nie trochę inaczej.

Kibol z Sektora: Czytasz prasę kibicowską, czy korzystasz raczej z dobrodziejstwa techniki i zaglądasz do Internetu? Co myślisz na temat nowoczesnego, bardzo okrojonego przepływu informacji, gdzie zazwyczaj znajduje się zdjęcie oraz kilku zdaniowa informacja. Nie uważasz, że nieumiejętne korzystanie z sieci tylko nas uwstecznia i że za czasów zinów było znacznie lepiej, bo człowiek musiał się trochę postarać, dlatego to doceniał, a nie tak jak teraz ma wszystko podane pod nos i uważa, że mu się to wręcz należy?
Małpa (Grónik Konin): Oczywiście korzystam z każdego źródła informacji. To prawda teraz każdy chciałby mieć wszystko podsunięte pod nos, kiedyś było inaczej ale jak wspomniałem, te czasy już nie wrócą i trzeba do tego przywyknąć. Kiedyś czytając relacje dwóch ekip, wydawało się, że były to dwa różne mecze, a opisy były tak ubarwione, że niejednokrotnie się uśmiałem. Słownictwo było całkowicie inne, a dziś… wystarczy „kopiuj – wklej” i mamy gotową relację. Jeszcze wkleimy jakieś zdjęcie i jest ok. Kiedyś na to wszystko potrzebowaliśmy trochę więcej czasu.
elana_ksg_gornik_konin_kibice
Kibol z Sektora: Czego życzyć Tobie, Kibicom Górnika oraz Twojej Drużynie w nadchodzącym sezonie 2017?
Małpa (Grónik Konin): Żeby nie był tylko gorszy niż poprzedni pod każdym względem!

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany.


*